Koniec wojny o lokaty. Banki podliczają zyski
Nina Hałabuz
2010-03-15, ostatnia aktualizacja 2010-03-16 14:59
Cztery duże banki mają do pożyczenia ponad 56 mld zł - za takie pieniądze można by zbudować 30 stadionów narodowych!
ZOBACZ TAKŻE
- Codzienny zysk teraz też w DB PBC i Millennium (30-06-10, 17:08)
- Wojna depozytowa trwa, ale na lokaty z dzienną kapitalizacją (04-06-10, 17:20)
- "DGP": Banki analizują nasze konta (17-03-10, 10:44)
- Kto ma największe szanse przetrwać zagładę świata? (15-03-10, 15:42)
- PKO BP zarobił w 2009 roku 2,3 mld zł - 800 mln zł mniej niż w 2008 r. (15-03-10, 09:21)
- Zarząd Pekao zarobił w 2009 r., razem z odprawami, 21,2 mln zł (14-03-10, 13:00)
- Czy BOŚ i Pocztowy mogą stworzyć nowe PKO? (12-03-10, 20:27)
- Raiffeisen Bank Polska zarobił w 2009 r. 117,7 mln zł (12-03-10, 16:57)
O ubiegłorocznych zyskach poinformowały już największe notowane na warszawskiej giełdzie banki. Wyjątkiem jest Citi Handlowego, który zrobi to w środę. Chociaż finansiści zgodnie twierdzą, że tak trudnego okresu nie pamiętają, większości udało się wyjść z kryzysu obronną ręką.
Zyski siedmiu banków - PKO BP, Pekao, BRE Bank, Millennium, ING, BPH, Getin Holding i BZ WBK - spadły o 30 proc., ale i tak zarobiły one dla swoich inwestorów ponad 6,3 mld zł.
Największe - państwowy PKO BP i należący do Włochów Pekao SA - zarobiły 4,7 mln zł, czyli ponad połowę tego, co cały polski sektor bankowy. Bank z żubrem w logo miał 2 mld 412 mln zł zysku i o 100 mln zł wyprzedził swojego rywala. Jednak największe pochwały analityków zebrał Bank Zachodni WBK, który zarobił 886 mln zł, o 31 mln zł więcej niż w rekordowym dla branży finansowej 2008 r.
Wysokie koszty wojny depozytowej banki łatały sobie, podnosząc pobierane od klientów opłaty i prowizje. We wszystkich bankach w górę poszły koszty prowadzenia rachunków, przelewów, które banki wykonują w placówkach, utrzymania kart kredytowych czy ubezpieczeń dodawanych do pożyczek. W tym roku raczej nie musimy obawiać się kolejnej fali podwyżek. To nie znaczy, że usługi finansowe będą tańsze.
Bankowcy przy każdej okazji podkreślają, że okres kredytowej suszy dobiegł końca, a oni siedzą na pieniądzach. Rekordzistą pod tym względem jest ING Bank Śląski, który na koniec grudnia miał prawie 48 mld zł depozytów i zaledwie 27,6 mld zł kredytów. Jeśli dołożymy do tego wolne depozyty z PKO BP, Pekao i BZ WBK - to okazuje się, że tylko te cztery banki mają do rozdysponowania ponad 56 mld zł.
Co zamierzają z nimi zrobić? Będą namawiać do kredytów mieszkaniowych, m.in. w euro. Prawdziwego boomu powinniśmy się spodziewać w drugiej połowie roku: wtedy do akcji wkroczy PKO BP, który w ubiegłym roku sprzedał 40 proc. wszystkich udzielonych przez banki kredytów hipotecznych. PKO BP szykuje na maj emisję euroobligacji. Chce w ten sposób pozyskać 1 mld euro i na pięć-dziesięć lat zabezpieczyć sobie finansowanie w walucie.
Pekao, BZ WBK, BNP Paribas Fortis i Millennium chcą skoncentrować się na finansowaniu małych i średnich firm. Z kolei PKO BP interesują duże, warte kilkaset milionów złotych projekty infrastrukturalne. - Jesteśmy pod tym względem w wyjątkowej sytuacji. Mamy pieniądze i nie musimy pytać o zgodę zagranicznego właściciela - mówi Jarosław Myjak, który w zarządzie PKO BP odpowiada za pion korporacyjny.

Zyski siedmiu banków - PKO BP, Pekao, BRE Bank, Millennium, ING, BPH, Getin Holding i BZ WBK - spadły o 30 proc., ale i tak zarobiły one dla swoich inwestorów ponad 6,3 mld zł.
Największe - państwowy PKO BP i należący do Włochów Pekao SA - zarobiły 4,7 mln zł, czyli ponad połowę tego, co cały polski sektor bankowy. Bank z żubrem w logo miał 2 mld 412 mln zł zysku i o 100 mln zł wyprzedził swojego rywala. Jednak największe pochwały analityków zebrał Bank Zachodni WBK, który zarobił 886 mln zł, o 31 mln zł więcej niż w rekordowym dla branży finansowej 2008 r.
Wysokie koszty wojny depozytowej banki łatały sobie, podnosząc pobierane od klientów opłaty i prowizje. We wszystkich bankach w górę poszły koszty prowadzenia rachunków, przelewów, które banki wykonują w placówkach, utrzymania kart kredytowych czy ubezpieczeń dodawanych do pożyczek. W tym roku raczej nie musimy obawiać się kolejnej fali podwyżek. To nie znaczy, że usługi finansowe będą tańsze.
Bankowcy przy każdej okazji podkreślają, że okres kredytowej suszy dobiegł końca, a oni siedzą na pieniądzach. Rekordzistą pod tym względem jest ING Bank Śląski, który na koniec grudnia miał prawie 48 mld zł depozytów i zaledwie 27,6 mld zł kredytów. Jeśli dołożymy do tego wolne depozyty z PKO BP, Pekao i BZ WBK - to okazuje się, że tylko te cztery banki mają do rozdysponowania ponad 56 mld zł.
Co zamierzają z nimi zrobić? Będą namawiać do kredytów mieszkaniowych, m.in. w euro. Prawdziwego boomu powinniśmy się spodziewać w drugiej połowie roku: wtedy do akcji wkroczy PKO BP, który w ubiegłym roku sprzedał 40 proc. wszystkich udzielonych przez banki kredytów hipotecznych. PKO BP szykuje na maj emisję euroobligacji. Chce w ten sposób pozyskać 1 mld euro i na pięć-dziesięć lat zabezpieczyć sobie finansowanie w walucie.
Pekao, BZ WBK, BNP Paribas Fortis i Millennium chcą skoncentrować się na finansowaniu małych i średnich firm. Z kolei PKO BP interesują duże, warte kilkaset milionów złotych projekty infrastrukturalne. - Jesteśmy pod tym względem w wyjątkowej sytuacji. Mamy pieniądze i nie musimy pytać o zgodę zagranicznego właściciela - mówi Jarosław Myjak, który w zarządzie PKO BP odpowiada za pion korporacyjny.

Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3
14 głosów
Przeczytaj 32 komentarze na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













