O konflikcie między szefem grupy i największymi akcjonariuszami - Fundacją Cariverona i Fundacją CRT - poinformowała włoska agencja Ansa. Według jej informatorów inwestorom nie podoba się plan połączenia pięciu wielkich biznesów - UniCredit Banca Retail, UniCredit Banca di Roma, UniCredit Private Banking, UniCredit Corporate Banking and Banco di Sicilia.
Właściciele mieli naciskać na Alessandro Profumo, który, oprócz tego, że zasiada w fotelu prezesa grupy, pełni funkcję generalnego menedżera, żeby na to drugie stanowisko wyznaczył inną osobę. Z kolei
dziennik MF podał, że prezes Profumo zagroził inwestorom, że jeśli będą się domagali jego rezygnacji z funkcji generalnego menedżera, on w ogóle odejdzie z zarządu. Złożył nawet wstępną rezygnację. - To zwykła dla UniCredit próba sił - komentuje londyński analityk, cytowany przez agencję Reutera. Jego zdaniem takie konflikty w UniCredit nie są żadną nowością i od początku kryzysu wybuchały dość często. Powodem poprzedniego sporu z akcjonariuszami miał być projekt podwyższenia kapitału - część akcjonariuszy nie miała ochoty uczestniczyć w wartej 4 mld euro emisji.
Dzisiaj zbiera się rada dyrektorów grupy, która ma ostatecznie zaakceptować wyniki grupy za 2009 r. Prezes Profumo przedstawi je jutro na konferencji w Londynie.
UniCredit to jedna z największych grup finansowych w Europie. Oprócz Włoch, gdzie należy do niej pięć wielkich instytucji finansowych, UniCredit jest obecny biznesowo w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Historia integracji biznesów w ramach grupy UniCredit ma też polską odsłonę: Włosi chcą przeprowadzić dywizjonalizację, która pozwoli usprawnić zarządzanie międzynarodową grupą. Projekt wzbudził wątpliwości Komisji Nadzoru Finansowego, która pilnuje, żeby bankami działającymi w Polsce zarządzały polskie zarządy, a nie zagraniczni właściciele. - Dywizjonalizacja nie oznacza, że będziemy łamać prawo albo spróbujemy pozbyć się odpowiedzialności - mówi Alicja Kornasiewicz, prezes Banku Pekao.