Agencje ratingowe badają wiarygodność państw, samorządów, firm i instrumentów finansowych oraz publikują oceny, które potem są wyznacznikiem dla inwestorów. Instytucje, które agencje uznają za bardziej ryzykowne i które w związku z tym dostają niższe oceny, muszą zapłacić inwestorom więcej za pożyczane pieniądze. Wielka trójka -
Fitch, Standard & Poor's oraz
Moody's - właściwie dyktuje warunki funkcjonowania rynków finansowych.
Ale w kryzysie wiarygodność
agencji ratingowych legła w gruzach - okazało się, że wystawiały one bardzo wysokie oceny śmieciowym obligacjom, w które wielkie banki "pakowały" kredyty hipoteczne, a kilka miesięcy przed bankructwem
Lehman Brothers wystawiały bankowi bardzo wysokie oceny. System ratingowy zebrał cięgi za to, że agencje są opłacane nie przez inwestorów, którzy sięgają po ich rekomendacje, tylko firmy, które oceniają.
Politycy w Europie od półtora roku zastanawiają się, jak skutecznie kontrolować
agencje ratingowe. Chcą, żeby nadzór nad nimi przejęła europejska agencja ds. rynku kapiałowego - prace nad przygotowaniem praktyk nadzorczych ruszają z początkiem kwietnia.
Europejska agencja ds. rynku kapitałowego to jedna z trzech instytucji nadzorczych (dwie pozostałe mają kontrolować rynek bankowy i rynek ubezpieczeń). Dodatkowo w Unii będzie funkcjonować Europejska Rada Oceny Ryzyka Systemowego, w której zasiadać mieliby prezesi banków centralnych 27 krajów UE, przedstawiciele instytucji nadzorczych i Komisji Europejskiej.
