Oszczędzaj z głową - wystarczy 300 złotych miesięcznie by uzbierać milion
Marcin Bojanowski
2010-03-16, ostatnia aktualizacja 2010-03-16 14:04
Wystarczy odkładać kilkanaście złotych miesięcznie, żeby po kilkunastu latach zrobiła się z tego spora górka pieniędzy
ZOBACZ TAKŻE
- Polisa na wszelki wypadek - kilka złotych za brak kłopotów (22-02-10, 14:13)
- Bezpieczniej z polisą (08-03-10, 14:07)
- Ubezpiecz życie i przyszłość swoich bliskich (08-02-10, 14:38)
Polacy uważają, że trzeba oszczędzać, ale tego nie robią. Regularnie jakieś pie- niądze odkładało jedynie 6 proc. pytanych przez Pentor w ubiegłym roku. Jednocześnie aż 66 proc. przyznało, że powinni dodatkowo oszczędzać, by w przyszłości żyło się im lepiej. Co piąty był przekonany, że nie warto tego robić i lepiej wydać pieniądze na życie.
Jeśli nie należymy do tej ostatniej grupy, warto o oszczędzaniu pomyśleć już teraz. Im szybciej zaczniemy, tym więcej odłożymy na wybrany cel. Pole do popisu mamy duże: od studiów dla dziecka aż po własną emeryturę. Wystarczy podjąć decyzję i potem się jej trzymać.
POSAG DLA POCIECHY
W Stanach Zjednoczonych tradycją stało się już, że nawet jeszcze przed narodzinami dziecka rodzice albo dziadkowie zaczynają odkładać nawet drobne sumy na jego studia czy po prostu lepszy start w dorosłe życie.
W Polsce polisy posagowe nie są szczególnie popularne. Dzisiaj stanowią nie więcej niż 1,7 proc. wszystkich kupowanych polis na życie i wskaźnik ten nie zmienia się praktycznie od lat. Duży wpływ mają na to złe doświadczenia z przeszłości. Wszystko przez polisy wykupione w latach 70. i 80. w państwowym PZU. Na takie rozwiązanie zdecydowało się wówczas ponad milion Polaków. Rodzice deklarowali, ile chcą płacić i jak długo, a potem mieli dostać zebraną sumę wraz z odsetkami.
Plany pokrzyżowała szalejąca na przełomie lat 80. i 90. hiperinflacja, a także denominacja złotego w 1995 r. Comiesięczne wpłaty zmalały do kilku groszy i PZU przestało je nawet pobierać. Na koniec okazało się, że dzieci, które miały dostać po kilkunastu latach 20-krotność ówczesnej średniej krajowej, otrzymują od PZU po kilkaset złotych.
Mimo to Polacy powoli zaczynają się przekonywać do tego sposobu oszczędzania. Rodzice zaczynają odkładać dla dzieci nawet drobne sumy, bo wiedzą, że na ich edukację będą potrzebne znaczne kwoty. Przecież studia na najlepszych polskich prywatnych uczelniach to wydatek rzędu 40 tys. zł. Jeszcze drożej jest za granicą, gdzie nauka może kosztować i 400 tys. zł. A trzeba pamiętać, że to tylko koszt samego czesnego. Do tego dochodzi koszt utrzymania w czasie studiów czy wydatki na pomoce naukowe.
Skąd wziąć na to pieniądze? Polisami posagowymi kuszą towarzystwa ubezpieczeń na życie. Swoją ofertę kierują do rodziców, chrzestnych czy dziadków. Formalnie to zwykłe ubezpieczenie na życie, którego głównym beneficjentem (tzw. uposażonym) jest dziecko. Zwykle ubezpieczenie zawierane jest co najmniej na pięć lat, maksymalnie - do osiągnięcia przez dziecko 25. roku życia.
Taka polisa przede wszystkim zabezpiecza finansowo dziecko w przypadku śmierci rodziców. Jeśli zdarzy się nieszczęście, firma ubezpieczeniowa wypłaci dziecku - po osiągnięciu pełnoletności - kwotę ustaloną w umowie (tzw. sumę ubezpieczeniową). Do tego czasu przejmie też opłacanie składek i wypłaci opiekunowi dziecka regularną rentę (miesięcznie to około 2 proc. sumy ubezpieczeniowej). Dużą zaletą takiego rozwiązania jest to, że wypłacone odszkodowanie nie jest obciążone podatkiem od spadków i darowizn.
Co, jeśli - daj Boże - nic złego się nie wydarzy? Pieniądze zainwestowane w polisę i tak się nie zmarnują. Ma ona też drugi cel - pomaga odłożyć pieniądze, które pomogą dziecku np. sfinansować naukę. Umowa jest taka: ubezpieczyciel wypłaci dorosłemu już dziecku sumę ubezpieczeniową lub zyski narosłe z inwestowania składek.
Uwaga! Należy pamiętać, że na inwestycje trafia tylko część jednorazowej lub wpłacanej regularnie składki. Wypłata po kilkunastu latach wcale nie musi więc być znacząco wyższa od wniesionych składek. Ale to cena gwarancji wysokiego odszkodowania, gdyby jednak stało się coś złego. Można jednak znaleźć i takie polisy, które mają charakter produktu inwestycyjnego. Oznacza to, że prawie cała składka jest pomnażana na przykład w funduszach inwestycyjnych. Część ochronna ograniczona jest wtedy do minimum.
Jaką w takim razie posagówkę wybrać? Zazwyczaj jest tak, że im dłuższy okres ubezpieczenia, tym niższą płaci się składkę. Zależy ona m.in. od częstotliwości jej opłacania, płci i wieku osoby kupującej polisę, czasu trwania umowy, sumy ubezpieczenia.
Zanim jednak wyda się pieniądze, należy zapoznać się z ofertami co najmniej kilku towarzystw i porównać je. Powód? Polisa polisie nierówna. Czasem różnice są spore. Zdarza się, że ubezpieczenie zawiera w cenie opcje, za które gdzie indziej trzeba dodatkowo zapłacić. Chodzi np. o możliwość wycofania się z umowy przed czasem lub przerwania płacenia regularnej składki czy zapewnienie dziecku dożywotniej renty, jeśli zdarzy mu się nieszczęśliwy wypadek. Jeśli porównamy ceny polis podstawowych z tymi z opcjami dodatkowymi, to okaże się, że te drugie mogą być o połowę droższe.
Oferta towarzystwa nie zawsze odpowiada wyobrażeniom rodziców, dlatego przed jej zakupem trzeba dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia (dołączana do umowy mała książeczka zapisana drobnym drukiem) i wszelkie wątpliwości wyjaśnić z agentem. Szczególną uwagę warto zwrócić na to:
jaki procent składki idzie na ochronę, a ile na inwestycję. Im więcej idzie na ochronę, tym mniej zgromadzimy kapitału;
na jaki okres możemy zawrzeć umowę. Standardowo wynosi on od 5 do 25 lat. Zasada jest prosta: im krótszy, tym lepiej, bo łatwiej możemy się wycofać z umowy, np. na rzecz innej, bardziej atrakcyjnej oferty; jakie opłaty pobierane są za zerwanie umowy przed czasem.
SAM "ZRÓB" POLISĘ
Polisa posagowa to niejedyny sposób na zapewnienie finansowego bezpieczeństwa dziecku. Zwłaszcza że inwestowanie pieniędzy za ich pośrednictwem wiąże się często z wyższymi prowizjami niż samodzielne odkładanie pieniędzy. Czasami taniej może wyjść "zrobienie" takiej polisy samodzielnie. Składkę trzeba wówczas podzielić na dwie części. Za jedną, mniejszą część, można u ubezpieczyciela kupić na rok lub kilka lat zwykłą polisę na życie. Ma ona na celu tylko ochronę finansową rodziny przed śmiercią jednego z jej członków. W razie wypadku ubezpieczyciel wypłaci określone w umowie odszkodowanie.
Można też dokupić polisę od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). Taka polisa jest znana rodzicom, którzy mają dzieci w wieku przedszkolnym lub szkolnym. Opłacają ją co roku wraz z rozpoczęciem roku szkolnego. Pozostali kojarzą ją z reguły wyłącznie z wypadkami samochodowymi.
Dużą zaletą jest możliwość określenia sumy, na jaką chcemy się ubezpieczyć, czyli tzw. sumy ubezpieczenia (SU). Od niej będzie zależało, ile pieniędzy w razie - odpukać - wypadku nasze dziecko dostanie od towarzystwa ubezpieczeniowego. Oczywiście im wyższa SU, tym wyższe ewentualne odszkodowanie. Opłaca się więc - w miarę możliwości finansowych - wybrać jak najwyższą.
Jeśli nie należymy do tej ostatniej grupy, warto o oszczędzaniu pomyśleć już teraz. Im szybciej zaczniemy, tym więcej odłożymy na wybrany cel. Pole do popisu mamy duże: od studiów dla dziecka aż po własną emeryturę. Wystarczy podjąć decyzję i potem się jej trzymać.
POSAG DLA POCIECHY
W Stanach Zjednoczonych tradycją stało się już, że nawet jeszcze przed narodzinami dziecka rodzice albo dziadkowie zaczynają odkładać nawet drobne sumy na jego studia czy po prostu lepszy start w dorosłe życie.
W Polsce polisy posagowe nie są szczególnie popularne. Dzisiaj stanowią nie więcej niż 1,7 proc. wszystkich kupowanych polis na życie i wskaźnik ten nie zmienia się praktycznie od lat. Duży wpływ mają na to złe doświadczenia z przeszłości. Wszystko przez polisy wykupione w latach 70. i 80. w państwowym PZU. Na takie rozwiązanie zdecydowało się wówczas ponad milion Polaków. Rodzice deklarowali, ile chcą płacić i jak długo, a potem mieli dostać zebraną sumę wraz z odsetkami.
Plany pokrzyżowała szalejąca na przełomie lat 80. i 90. hiperinflacja, a także denominacja złotego w 1995 r. Comiesięczne wpłaty zmalały do kilku groszy i PZU przestało je nawet pobierać. Na koniec okazało się, że dzieci, które miały dostać po kilkunastu latach 20-krotność ówczesnej średniej krajowej, otrzymują od PZU po kilkaset złotych.
Mimo to Polacy powoli zaczynają się przekonywać do tego sposobu oszczędzania. Rodzice zaczynają odkładać dla dzieci nawet drobne sumy, bo wiedzą, że na ich edukację będą potrzebne znaczne kwoty. Przecież studia na najlepszych polskich prywatnych uczelniach to wydatek rzędu 40 tys. zł. Jeszcze drożej jest za granicą, gdzie nauka może kosztować i 400 tys. zł. A trzeba pamiętać, że to tylko koszt samego czesnego. Do tego dochodzi koszt utrzymania w czasie studiów czy wydatki na pomoce naukowe.
Skąd wziąć na to pieniądze? Polisami posagowymi kuszą towarzystwa ubezpieczeń na życie. Swoją ofertę kierują do rodziców, chrzestnych czy dziadków. Formalnie to zwykłe ubezpieczenie na życie, którego głównym beneficjentem (tzw. uposażonym) jest dziecko. Zwykle ubezpieczenie zawierane jest co najmniej na pięć lat, maksymalnie - do osiągnięcia przez dziecko 25. roku życia.
Taka polisa przede wszystkim zabezpiecza finansowo dziecko w przypadku śmierci rodziców. Jeśli zdarzy się nieszczęście, firma ubezpieczeniowa wypłaci dziecku - po osiągnięciu pełnoletności - kwotę ustaloną w umowie (tzw. sumę ubezpieczeniową). Do tego czasu przejmie też opłacanie składek i wypłaci opiekunowi dziecka regularną rentę (miesięcznie to około 2 proc. sumy ubezpieczeniowej). Dużą zaletą takiego rozwiązania jest to, że wypłacone odszkodowanie nie jest obciążone podatkiem od spadków i darowizn.
Co, jeśli - daj Boże - nic złego się nie wydarzy? Pieniądze zainwestowane w polisę i tak się nie zmarnują. Ma ona też drugi cel - pomaga odłożyć pieniądze, które pomogą dziecku np. sfinansować naukę. Umowa jest taka: ubezpieczyciel wypłaci dorosłemu już dziecku sumę ubezpieczeniową lub zyski narosłe z inwestowania składek.
Uwaga! Należy pamiętać, że na inwestycje trafia tylko część jednorazowej lub wpłacanej regularnie składki. Wypłata po kilkunastu latach wcale nie musi więc być znacząco wyższa od wniesionych składek. Ale to cena gwarancji wysokiego odszkodowania, gdyby jednak stało się coś złego. Można jednak znaleźć i takie polisy, które mają charakter produktu inwestycyjnego. Oznacza to, że prawie cała składka jest pomnażana na przykład w funduszach inwestycyjnych. Część ochronna ograniczona jest wtedy do minimum.
Jaką w takim razie posagówkę wybrać? Zazwyczaj jest tak, że im dłuższy okres ubezpieczenia, tym niższą płaci się składkę. Zależy ona m.in. od częstotliwości jej opłacania, płci i wieku osoby kupującej polisę, czasu trwania umowy, sumy ubezpieczenia.
Zanim jednak wyda się pieniądze, należy zapoznać się z ofertami co najmniej kilku towarzystw i porównać je. Powód? Polisa polisie nierówna. Czasem różnice są spore. Zdarza się, że ubezpieczenie zawiera w cenie opcje, za które gdzie indziej trzeba dodatkowo zapłacić. Chodzi np. o możliwość wycofania się z umowy przed czasem lub przerwania płacenia regularnej składki czy zapewnienie dziecku dożywotniej renty, jeśli zdarzy mu się nieszczęśliwy wypadek. Jeśli porównamy ceny polis podstawowych z tymi z opcjami dodatkowymi, to okaże się, że te drugie mogą być o połowę droższe.
Oferta towarzystwa nie zawsze odpowiada wyobrażeniom rodziców, dlatego przed jej zakupem trzeba dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia (dołączana do umowy mała książeczka zapisana drobnym drukiem) i wszelkie wątpliwości wyjaśnić z agentem. Szczególną uwagę warto zwrócić na to:
jaki procent składki idzie na ochronę, a ile na inwestycję. Im więcej idzie na ochronę, tym mniej zgromadzimy kapitału;
na jaki okres możemy zawrzeć umowę. Standardowo wynosi on od 5 do 25 lat. Zasada jest prosta: im krótszy, tym lepiej, bo łatwiej możemy się wycofać z umowy, np. na rzecz innej, bardziej atrakcyjnej oferty; jakie opłaty pobierane są za zerwanie umowy przed czasem.
SAM "ZRÓB" POLISĘ
Polisa posagowa to niejedyny sposób na zapewnienie finansowego bezpieczeństwa dziecku. Zwłaszcza że inwestowanie pieniędzy za ich pośrednictwem wiąże się często z wyższymi prowizjami niż samodzielne odkładanie pieniędzy. Czasami taniej może wyjść "zrobienie" takiej polisy samodzielnie. Składkę trzeba wówczas podzielić na dwie części. Za jedną, mniejszą część, można u ubezpieczyciela kupić na rok lub kilka lat zwykłą polisę na życie. Ma ona na celu tylko ochronę finansową rodziny przed śmiercią jednego z jej członków. W razie wypadku ubezpieczyciel wypłaci określone w umowie odszkodowanie.
Można też dokupić polisę od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). Taka polisa jest znana rodzicom, którzy mają dzieci w wieku przedszkolnym lub szkolnym. Opłacają ją co roku wraz z rozpoczęciem roku szkolnego. Pozostali kojarzą ją z reguły wyłącznie z wypadkami samochodowymi.
Dużą zaletą jest możliwość określenia sumy, na jaką chcemy się ubezpieczyć, czyli tzw. sumy ubezpieczenia (SU). Od niej będzie zależało, ile pieniędzy w razie - odpukać - wypadku nasze dziecko dostanie od towarzystwa ubezpieczeniowego. Oczywiście im wyższa SU, tym wyższe ewentualne odszkodowanie. Opłaca się więc - w miarę możliwości finansowych - wybrać jak najwyższą.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
1.6
18 głosów
Przeczytaj 101 komentarzy na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:











