Agencja, która przejmuje od banków złe długi, jest gotowa burzyć na wpół wykończone budynki, które w jej ocenie nie mają żadnej wartości - informuje irlandzki "Independent"
ZOBACZ TAKŻE
- Irlandia ma zgodę na bank złych długów (26-02-10, 14:23)
- Irlandia obniży płacę minimalną? (27-01-10, 20:01)
- Irlandzki rząd chce dopuścić odstępstwa od płacy minimalnej (27-01-10, 14:13)
- W Niemczech z mapy znikają całe blokowiska. Powstaną... jeziora (23-11-09, 13:00)
Zarządzający rządowej National Asset Management Agecy (NAMA) postanowili wziąć przykład z Amerykanów. Oni się nie patyczkują - zamiast udawać, że wielkie osiedla, w których nikt nie mieszka, cały czas mają wartość, wolą zrównać je z ziemią. Buldożery najczęściej burzą domy w Teksasie i Kalifornii, gdzie bańka nieruchomościowa została napompowana do największych rozmiarów.
NAMA, która przejmuje od irlandzkich banków aktywa warte 54 mld euro, musi teraz zdecydować, jaką strategię przyjąć, żeby w przyszłości odzyskać przekazane bankom pieniądze. Część tych aktywów ("Independent" szacuje ich wartość na 21 mld euro) to kredyty udzielone na domy i budynki komercyjne, których nigdy nie ukończono. Rząd liczy, że agencji łatwiej będzie w przyszłości sprzedać po wysokich cenach ziemię niż puste, podstarzałe osiedla.
Eksperci z University College Dublin i politechniki dublińskiej, którzy wspólnie pracują nad projektem Urban Environment, szacują, że w marcu 2010 r. ok. 345 tys., czyli ok. 17 proc., irlandzkich domów stoi pustych. Ale ostrzegają, że interwencja rządu, która ma nie dopuścić do zbytniego spadku cen mieszkań, przynosi rynkowi więcej szkody niż pożytku. - Chociaż w tysiącach domów nikt nie mieszka, wielu Irlandczyków cały czas nie stać na kupienie własnego lokum. Dlaczego? Bo, żeby ochronić system bankowy, rząd pomaga utrzymywać ceny nieruchomości na nienaturalnie wysokich poziomach - uważa dr Declan Redmond z University College Dublin.

NAMA, która przejmuje od irlandzkich banków aktywa warte 54 mld euro, musi teraz zdecydować, jaką strategię przyjąć, żeby w przyszłości odzyskać przekazane bankom pieniądze. Część tych aktywów ("Independent" szacuje ich wartość na 21 mld euro) to kredyty udzielone na domy i budynki komercyjne, których nigdy nie ukończono. Rząd liczy, że agencji łatwiej będzie w przyszłości sprzedać po wysokich cenach ziemię niż puste, podstarzałe osiedla.
Eksperci z University College Dublin i politechniki dublińskiej, którzy wspólnie pracują nad projektem Urban Environment, szacują, że w marcu 2010 r. ok. 345 tys., czyli ok. 17 proc., irlandzkich domów stoi pustych. Ale ostrzegają, że interwencja rządu, która ma nie dopuścić do zbytniego spadku cen mieszkań, przynosi rynkowi więcej szkody niż pożytku. - Chociaż w tysiącach domów nikt nie mieszka, wielu Irlandczyków cały czas nie stać na kupienie własnego lokum. Dlaczego? Bo, żeby ochronić system bankowy, rząd pomaga utrzymywać ceny nieruchomości na nienaturalnie wysokich poziomach - uważa dr Declan Redmond z University College Dublin.

Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.5
48 głosów
Przeczytaj 24 komentarze na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:












