Resort skarbu próbuje właśnie sprzedać istniejącą od 58 lat poznańską firmę Merazet, która zajmuje się hurtową sprzedażą i serwisowaniem aparatury laboratoryjnej, kontrolno-pomiarowej i elementów systemów automatyki. Zarabia także na wynajmie
nieruchomości w
Poznaniu i Tarnowie Podgórnym.
Ministerstwo wystawiło Merazet na sprzedaż przed miesiącem. Za 85-proc. udziałów chce nieco ponad 11 mln zł. Pozostałe 15 proc. mają pracownicy.
Tyle że same nieruchomości Merazetu warte są 20 mln zł. A cały majątek spółki to prawie 30 mln zł, czyli trzy razy więcej niż cena minimalna. Niską wyceną zaskoczony był nawet prezes Merazetu. - Zapytałem ministerstwo, czy aby nie doszło do pomyłki, bo razem z naszą spółką wyceniano znacznie mniejszy częstochowski Hutmar. Roczne przychody Hutmaru to 3 mln zł, a Merazetu - 33 mln zł. Mimo to ich akcje wyceniono na 37 zł, a nasze tylko na 15 zł - mówi prezes Mariusz Raczak.
Urzędnicy ministerstwa odpisali, że pomyłki nie było, a wycena jest prawidłowa. Raczak nie chce tego komentować: - Proszę zrozumieć, to nasz właściciel i mój pracodawca.
"Gazeta" widziała tzw. operaty szacunkowe sporządzone zaledwie trzy tygodnie temu. Biegły rzeczoznawca na zlecenie spółki wycenił jej pięć nieruchomości. I tak biurowiec firmy przy ul. Krauthoffera na poznańskim Górczynie można sprzedać za 6 mln zł, a hale magazynowe w Tarnowie Podgórnym - za 4 mln zł. Ale najcenniejszą nieruchomość Merazet ma w samym centrum Poznania - to budynek, w którym mieści się restauracja Sphinx, market Biedronka i popularny lumpeks. Tylko na sprzedaży tych trzech lokali nowy właściciel Merazetu mógłby zarobić 9 mln 750 tys. zł - ocenia rzeczoznawca. To w sumie prawie 20 mln zł.
A to nie wszystko. Merazet nie jest zadłużony. Od połowy lat 90. nie korzystał z kredytów. W magazynach ma towar warty blisko 4 mln zł, na koncie ponad 2 mln zł i czeka na 3 mln zł należności od kontrahentów.
- A pan nie kupiłby takiej firmy za jedną trzecią wartości? - pyta Wojciech Baran, związkowiec i członek rady nadzorczej Merazetu z ramienia pracowników. - To przecież
złoty interes. Kupić firmę, zwolnić 60 ludzi, a potem sprzedać majątek, nieruchomości. Miliony czystego zysku.
Taki scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, że wybierając tryb sprzedaży, zamiast negocjacji ministerstwo postawiło na przetarg publiczny. A to oznacza, że kupujący nie musi dawać gwarancji utrzymania działalności i zatrudnienia. Taki tryb jest znacznie krótszy od negocjacji i prawdopodobnie o to chodzi ministerstwu. W tym roku na
prywatyzacji rząd chce zarobić 25 mld zł.
To nie pierwsza dziwna
prywatyzacja w Poznaniu. Pół roku temu ujawniliśmy w "Gazecie" kulisy prywatyzacji Poznańskich Zakładów Sprzętu Ortopedycznego. Resort skarbu na dobrze prosperującą firmę wyznaczyło cenę minimalną 6,5 mln zł, choć tylko sam jej budynek w centrum Poznania jest wart 10 mln zł. Po publikacjach "Gazety" ministerstwo unieważniło przetarg i zleciło nową wycenę spółki. Wyliczenie już powstało, ale na razie jest objęte tajemnicą.
Obie poznańskie spółki - PZSO i Merazet - wyceniała ta sama wrocławska firma Accord Next. Gdy chcieliśmy poznać metody wyceny, zasłoniła się tajemnicą. Tak samo jak resort skarbu.
- Nie znajduję innych słów niż dzika prywatyzacja i patologia - mówi poznańska posłanka SLD Krystyna Łybacka, która interweniowała w sprawie PZSO. Teraz napisała do premiera z prośbą o wyjaśnienia w sprawie Merazetu. - Dlaczego rząd sprzedaje dobrze prosperujące polskie firmy poniżej ich wartości? Zysk państwa będzie iluzoryczny, a koszty społeczne - ogromne. Z rynku zniknie ważna firma, ludzie zostaną bez pracy, trzeba będzie dać im zasiłki - mówi Łybacka.
Chętni na zakup Merazetu mogą składać swoje oferty do poniedziałku. "Gazeta" ustaliła, że ośmiu inwestorów pobrało memorandum informacyjne.
Związkowcy z Merazetu chcą bronić firmy. Już pół roku temu pisali do ministerstwa, że chcą założyć spółkę pracowniczą i wykupić udziały Skarbu Państwa. - Odpowiedzi nie dostaliśmy - mówi Baran.
W biurze prasowym resortu skarbu usłyszeliśmy wczoraj, że odpowiedzialny za prywatyzację Merazetu urzędnik jest nieobecny i odpowiedzi na nasze pytania poznamy najwcześniej dzisiaj po południu.
