To nie był dobry rok dla firm ubezpieczeniowych. Wartość wypłaconych klientom odszkodowań i świadczeń wzrosła w porównaniu z 2008 r. o 37 proc. i była najwyższa w historii - oto wnioski z raportu przygotowanego przez Polską Izbę Ubezpieczeń.
Najwięcej świadczeń wypłaciły towarzystwa ubezpieczeń na życie - prawie 28 mld zł. To aż o 43 proc. więcej niż rok wcześniej. Nie znaczy to jednak, że Polacy zaczęli na potęgę rezygnować z polis na życie i wypłacać zgromadzone na nich pieniądze. Nie chorowaliśmy też bardziej niż przed rokiem.
Skąd więc tak duży wzrost wypłacanych świadczeń? Spowodowało go wygasanie tzw. antybelek, czyli lokat bankowych udających polisę ubezpieczeniową i dzięki temu zwolnionych z
podatku Belki. Klienci zakładali je np. na dwa lata i w ub.r. dostali pieniądze wraz z odsetkami. A ubezpieczyciele musieli je zapisać jako wypłacone świadczenia.
Więcej odszkodowań wypłaciły również towarzystwa zajmujące się ubezpieczaniem majątku, np. samochodów czy domów. W ubiegłym roku swoim klientom przekazali 12 mld zł.
Najwięcej odszkodowań jak co roku dostali kierowcy. Z obowiązkowego OC ubezpieczyciele wypłacili ponad 5 mld zł, a z dobrowolnego autocasco kolejne 3,7 mld zł. To aż o jedną piątą więcej niż przed rokiem. Winny temu jest wzrost płac w warsztatach samochodowych i drożejące części do naprawianych aut.
To, co cieszy klientów ubezpieczycieli, wpędza w kłopoty same towarzystwa. Choć wypłaciły więcej odszkodowań, to zebrały o 13 proc. mniej składek niż rok wcześniej.
Największy spadek odnotowały towarzystwa sprzedające polisy na życie - aż o 22 proc., do 30,3 mld zł. Z czego to wynika? Otóż część zakładów wycofała się ze sprzedaży "antybelek" w bankowych okienkach. Zarabiały na nich niewiele, bo lwią część marży zabierały banki. Za to musiały tworzyć na nie rezerwy.
Najlepiej na trudnym rynku poradziły sobie PZU Życie, Europa i Warta, które razem zebrały ponad 15 mld zł, czyli połowę wszystkich składek.
Nieco lepiej poszło ubezpieczycielom majątkowym. W ubiegłym roku zwiększyli sprzedaż o 3,8 proc., do 21 mld zł. Wzięciem cieszyły się zwłaszcza obowiązkowe polisy OC i AC, a potem mieszkaniowe i wypadkowe.
Wzrost wypłacanych odszkodowań przy gorszej sprzedaży odbił się na wynikach finansowych towarzystw ubezpieczeniowych. Najlepiej widać to po firmach sprzedających polisy majątkowe. Ostra konkurencja na rynku sprawiła, że tzw. wynik techniczny (czyli składki pomniejszone o odszkodowania i koszty działalności) był na minusie. Strata sięgnęła 222 mln zł. Jak zakłady osiągały zysk? Głównie dzięki inwestowaniu swoich środków na giełdzie i w obligacje, a nie z działalności ubezpieczeniowej. Łącznie zarobiły 2,7 mld zł, o jedną piątą mniej niż przed rokiem. Z tego na samo PZU przypadł miliard złotych.
Lepiej poszło ubezpieczycielom życiowym. Dzięki dochodom z lokat zwiększyli zyski o połowę, do 4 mld zł. Znowu głównie dzięki trafionym inwestycjom. Dochody z lokat zwiększyły się o 46 proc.
Ten rok może być dla towarzystw jeszcze gorszy. Mimo zapowiedzi z końca 2009 r. ubezpieczyciele nadal wstrzymują się z podwyżką cen polis. Tymczasem, jeśli chcą poprawić wyniki, nie mają wyboru. Na komunikacyjnym OC zarabia tylko PZU. Pozostałe firmy na nim tracą, ale nadal sprzedają, licząc na to, że klienci dokupią do nich AC, które przynosi zyski. Jednak ubezpieczyciele, z którymi rozmawialiśmy, zgodnie przyznają: - W tym roku ceny muszą pójść w górę. Inaczej niektóre firmy zaczną bankrutować.