Amerykański koncern przejął brytyjskie Cadbury w styczniu 2010 roku. Zapłacił za niego 19,5 mld dolarów. Było to rzadko spotykane tzw. wrogie przejęcie. Kraft - według wielu analityków - chciał zawładnąć konkurentem wbrew woli jego władz i akcjonariuszy.
Mimo że amerykański producent obiecywał nie zamykać zakładów na Wyspach, po transakcji zmienił zdanie.
- Stało się jasne, że niemożliwością jest powstrzymanie programu przeniesienia produkcji pomimo naszych wstępnych zapowiedzi - mówiła wtedy szefowa Krafta Irene Rosenfeld.
Na początku marca brytyjska komisja ds. fuzji i przejęć zapowiedziała, że sprawdzi, czy Kraft nie wprowadził w błąd pracowników i inwestorów Cadbury.
Brytyjska opinia publiczna była oburzona. Władze firmy dopiero teraz złożyły w tej sprawie wyjaśnienia.
- Przepraszamy ludzi, których rozczarowaliśmy - oświadczył publiczne Marc Firestone, następca Rosenfeld.
Przedstawiciel Krafta zaznaczył, że jest świadomy, jak bardzo ucierpiała reputacja firmy, i ogłosił, że w okresie dwóch najbliższych dwóch lat żadna fabryka w Wielkiej Brytanii nie zostanie zamknięta. Firestone dodał przy tym, że oprócz ogłoszonych już zwolnień dalszych cięć etatów nie będzie.
Jak
wyjaśnia gazeta, koncern zatrudnia w Anglii 6350 osób, ale wypowiedź Firestone'a dotyczy tylko zakładów wytwórczych zatrudniających 2500 osób.
