Wtedy jednak polski rząd szacował potrzeby naszych firm na dużo więcej i chciał rozdzielić 284,6 mln ton CO2 rocznie. Dlatego niezadowolony z decyzji KE zaskarżył ją do unijnego sądu w Luksemburgu. Sąd uchylił decyzję, więc procedura wyznaczania kwoty rozpoczęła się od nowa.
Przedstawiciele KE nie chcieli w środę przesądzić, czy Komisja zaakceptuje propozycję, która była przedmiotem negocjacji z polskim rządem trwających od wrześniowego wyroku. Polscy dyplomaci mają jednak taką nadzieję, gdyż oferta została przyjęta "z zadowoleniem". Formalna zgoda KE jest pilnie potrzebna, by zakłady przemysłowe wiedziały, ile CO2 mogą wyemitować w br.
Od września wiadomo było, że kwota będzie bliższa limitowi przyznanemu w 2007 r., czyli 208,5 mln ton roczne, niż pierwotnej polskiej propozycji. A to dlatego, że przy ustalaniu nowej kwoty emisji zgodnie z wyrokiem sądu Komisja Europejska zażądała uwzględnienia nowych danych, w tym dotyczących
wzrostu gospodarczego. W 2008 r. polskie zakłady wyemitowały 204,1 mln ton, czyli jeszcze poniżej limitu oprotestowanego przez Polskę przed sądem w Luksemburgu. To skutek światowego kryzysu: wolniejszy od prognozowanego rozwój gospodarki oznacza mniejszą konsumpcję i mniejsze zapotrzebowanie na energię.
Nasza propozycja zawiera możliwość uruchomienia o blisko 13 mln ton uprawnień do emisji na lata 2008-12 więcej, niż było to możliwe w latach ubiegłych. Rząd proponuje, by dodatkowa rezerwa była przeznaczona zwłaszcza na rozliczanie projektów budowy odnawialnych źródeł energii, w tym instalacji wykorzystania biogazu. Jest to zgodne z celami polityki klimatyczno-energetycznej UE, ma także sprzyjać realizacji przepisów o eliminowaniu składowania bioodpadów.
Konsultacje dotyczące nowego projektu Krajowego Planu Rozdziału Uprawnień do emisji CO2 na lata 2008-12 potrwają do 23 marca. "Od dzisiaj możliwe jest już rozpoczęcie zbierania opinii na temat nowego planu. Naszym celem jest doprowadzenie jak najszybciej do wydania uprawnień na ten rok, a także działanie zgodnie z konstytucyjną zasadą pewności regulacji" - podkreślił w komunikacie prasowym minister Kraszewski.
Po wyroku sądu pierwszej instancji UE we wrześniu zeszłego roku Komisja Europejska podtrzymała stanowisko, że polska propozycja 284,6 mln ton rocznie zakładała zbyt wysokie pułapy emisji dla polskich przedsiębiorstw. Dlatego ponownie odrzuciła polski plan na lata 2008-12 oraz odwołała się od wyroku. Uwzględniając skutki kryzysu finansowo-gospodarczego przy ocenie opracowanych cztery lata temu polskich planów, KE stawia Polskę w gorszej pozycji niż inne kraje, które nie odwołały się od decyzji o swoich planach emisji. Mimo spadku
PKB nie grozi im rewizja ich zatwierdzonych i wdrażanych planów.
W sprawie polskich emisji CO2 KE jest stanowcza, bo broni integralności działającego od 2005 r. unijnego systemu handlu emisjami CO2. Zakłada on, że przedsiębiorstwa, które wyczerpały swój limit, muszą dokupić kwotę na rynku albo zmienić technologię na bardziej przyjazną środowisku i w ten sposób ograniczyć emisje CO2 w trosce o klimat. Dotąd system się nie sprawdzał m.in. dlatego, że na rynku było zbyt wiele uprawnień przyznanych poszczególnym krajom na lata 2005-07. Dlatego w nowym okresie 2008-12 KE zastosowała zaostrzone kryteria, niemal zawsze przyznając niższe limity, niż chciałyby kraje członkowskie. Celem było zwiększenie popytu na prawa do emisji CO2 i skłonienie firm do handlowania otrzymanymi uprawnieniami.