Biznes Ludzie Pieniądze

Starcie tytanów w pałacu cesarza

Vadim Makarenko
19.03.2010 , aktualizacja: 18.03.2010 18:57
A A A Drukuj
Gdy chudy jak patyk Gladwell stanął naprzeciwko masywnego Davenporta, jakby się zawahał. Poprawił okulary w drucianych oprawkach. Odgarnął loki opadające na oczy. Czyżby tym razem intuicja zawiodła?
Thomas Davenport
www.tomdavenport.com
Thomas Davenport

Opowiedzcie nam o swoim najlepszym szefie, którego spotkaliście w karierze!listydogazety@gazeta.pl



Organizator walki nieźle to sobie wykalkulował - Davenport jest starszy od Gladwella, bardziej doświadczony. Nie ma wątpliwości, że to zawodnik wagi ciężkiej - nienaganna postawa, kwadratowa szczęka zdolna znieść niejeden cios.

Hotel Ceasar's Palace w Las Vegas pęka w szwach. Faceci w garniturach za kilka tysięcy dolarów zjechali z całego świata, by na własne oczy zobaczyć pojedynek. Bankowcy, ubezpieczyciele, marketingowcy, farmaceuci, energetycy, informatycy, żołnierze, akademicy. Prezesi, finansiści, statystycy, analitycy. Sześćset osób.

Nie oczekują, że na ringu poleje się krew. Zresztą ring jest umowny. Gladwell i Davenport - choć ich starcie zaaranżowano na wzór walki bokserów -siadają przy stole i nie zamierzają okładać się pięściami. Walczyć będą na argumenty, a stawką nie jest pas mistrzowski, lecz przyszłość współczesnego biznesu.

Thomas Davenport jest profesorem, wykłada zarządzanie na Babson College w amerykańskim Massachusetts. W książkach wychwala zalety statystyki, najnowsze dzieło nosi tytuł "Walka na analizy".

Malcolm Gladwell to publicysta, w prestiżowym tygodniku "New Yorker" popularyzuje odkrycia naukowe, które inspirują menedżerów. W bestsellerze "Błysk!" sławi rolę instynktu w zarządzaniu.

- Analizy? Im więcej wiemy, tym trudniej nam się zdecydować! - przekonuje Gladwell.

- Bzdura! Do podjęcia dobrej decyzji trzeba podstawy głębszej niż tylko intuicja - obrusza się Davenport.

Czy można zmierzyć to, co niemierzalne

Rzut monetą, pierwszy ruch należy do Gladwella. Autor "Błysku!" zaczyna od historii przemian wlidze koszykarskiej NBA i spotkania z pewną kobietą:

- W ostatnich latach mamy w sporcie do czynienia z nowym trendem. Kluby coraz częściej wykorzystują analizy statystyczne do podejmowania decyzji personalnych. Pełen entuzjazmu dla tego zjawiska poprosiłem o rozmowę kobietę z zarządu czołowego klubu NBA. Okazało się jednak, że statystyki, choć szczegółowe, wcale nie pomagają jej podejmować decyzji.

Wyjaśniła: - Zanim powołam do drużyny 18- i 19-latków, dostaję wiele analiz ich gry. Ale to są przecież nastolatki! Po pierwsze: w ciągu dwóch- -trzech lat może zdarzyć się z nimi wszystko, analiza dotychczasowych osiągnięć niczego nie gwarantuje. Po drugie: tych chłopaków różni nie tylko postawa na boisku, ale też charakter, indywidualna motywacja, umiejętność dogadania się z rówieśnikami. To wszystko czynniki niemierzalne, a przecież istotne.

Statystyki nie powiedzą mi, czy chłopak wstanie rano i pójdzie na rehabilitację, jak ma przykazane. Czy też nie da rady, bo całe noce imprezuje? Czy odnajdzie się w grupie? Czy boi się bliskiego zwarcia, a więc czy wymaga dodatkowych ćwiczeń w obronie? Odpowiedzi na te pytania są dla mnie ważniejsze niż suche dane - argumentowała moja rozmówczyni z klubu NBA.

Mam problem z analizami - przyznała. -Odrzucenie instynktu w wyborze zawodników, kurczowe trzymanie się statystyk, presja, by każdą decyzję uzasadnić liczbami, mogą prowadzić do mylnych wniosków.

I tak przekonałem się, że gdy wybór naprawdę jest trudny, analizy są użyteczne tylko w ograniczonym stopniu - kończy Gladwell.

Taki przeciętny gracz, a taki cenny

Profesor Davenport wydaje się nieco zaskoczony: -To ciekawe, że Malcolm zaczął od profesjonalnego sportu, w którym coraz większą rolę mają analizy statystyczne. Osoba, z którą rozmawiał, nie jest entuzjastką nowego podejścia, ale wielu innych -choćby menedżer Houston Rockets -przekonało się, jak skutecznie analizy mogą wesprzeć zarządzanie klubem.

W Rockets gra Shane Battier. To jeden z tych zawodników, którzy nie wyróżniają się na tle gwiazd koszykówki - nie zdobywa wielu punktów, nie ma wielu indywidualnych akcji, ale w złożonych analizach wypada doskonale. Rockets grają dużo lepiej, gdy Battier jest na boisku, i dużo gorzej, gdy go brakuje - zaznacza Davenport.

Daryl Morey, menedżer klubu, opowiadał "New York Timesowi", że efektywność zawodników ocenia, m.in. sprawdzając, jak ich obecność na parkiecie wpływa na wynik. Dobry zawodnik daje plus trzy punkty - to znaczy, nawet jeśli nie on wrzuca piłkę do kosza, to jego zespół zdobywa średnio trzy punkty więcej niż przeciwny. Shane Battier daje średnio sześć punktów.

Zrozumienie, dlaczego mało wyróżniający się gracz jest tak naprawdę kluczowy dla Rockets, zajęło Moreyowi dwa i pół roku. Rola statystyki rośnie. Dziś pozwala odkryć schemat gry przeciwnej drużyny, np. Los Angeles Lakers; ocenić zagrożenie ze strony ich graczy, np. KobeBryanta; a nawet wytypować miejsca na boisku, z których gwiazda Lakers zdobywa najwięcej punktów. Ta wiedza pozwoli Rocketsom lepiej ustawić Battiera i wygrać mecz.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów