Jeszcze w marcu może zostać podpisana nowa umowa gazowa rządów Rosji i Polski - dowiedzieliśmy się wczoraj w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie. Jednak ta umowa "prawdopodobnie gwałci prawo europejskie", bo nie przewiduje swobodnego dostępu do gazociągu tranzytowego przez Polskę - powiedział w ostatni poniedziałek na konferencji prasowej europoseł Jacek-Saryusz Wolski (PO).
A co uważa Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych przed podpisaniem porozumienia z Rosją musiało je zaopiniować? - MSZ przekazało opinię do Ministerstwa Gospodarki pod koniec zeszłego tygodnia. Ze względu na niejawny charakter dokumentu nie możemy udostępnić treści opinii - powiedziała "Gazecie" Monika Janus-Klewiado, wiceszef biura prasowego MSZ. Nie odpowiedziała, jaką klauzulę nadano opinii i kto z kierownictwa MSZ podjął tę decyzję.
Umowa gazowa z Rosją będzie jednym z tematów dzisiejszego spotkania wicepremiera Waldemara Pawlaka z komisarzem UE ds. energii Güntherem Oettingerem. Jak informowała "Gazeta", już na początku lutego KE w specjalnym piśmie do naszego rządu sygnalizowała obawy, że umowa może naruszać prawo europejskie. Ministerstwo Gospodarki odpowiedziało dopiero w zeszłym tygodniu, twierdząc, że wszystko jest OK.
O skomentowanie stanowiska resortu gospodarki poprosiliśmy Marlene Holzner, rzeczniczkę Oettingera. Odpowiedzi nie dostaliśmy.
Komisję niepokoiło, czy Gazprom dostanie monopol na tranzyt gazu przez Polskę rurą jamalską, która należy do polsko-rosyjskiej spółki EuRoPol Gaz. Teraz ten monopol gwarantują dwie umowy.
Pierwsza to kontrakt Gazpromu z EuRoPol Gazem na przesył gazu. Według umowy rządów Polski i Rosji ma być przedłużony z 2018 do 2045 r. Szczegółów nie ujawniono. Prezes PGNiG Michał Szubski nie krył jednak, że Gazprom chce monopolu na tranzyt. - Rosjanie złożyli sztywne zobowiązanie, że będzie pełne wykorzystanie mocy tranzytowej gazociągu jamalskiego - powiedział Szubski w lutym sejmowej komisji skarbu.
Jest też umowa o "zasadach dysponowania zdolnościami przesyłowymi gazociągu jamalskiego". Podpisał ją za rządów Waldemara Pawlaka w 1994 r. EuRoPol Gaz ze swoimi akcjonariuszami, czyli Gazpromem, PGNiG i spółką Gas-Trading (jej główni udziałowcy to PGNiG, Gazprom i Bartimpex Aleksandra Gudzowatego).
Według tej umowy do 2027 r. Gazprom zarezerwował dla siebie 96 proc. mocy rury przeznaczonych do tranzytu gazu. PGNiG ma wyłączność na 96 proc. mocy gazociągu przeznaczonych do dostaw gazu na polski rynek. A Gas-Trading zarezerwował po 4 proc. mocy gazociągu do tranzytu oraz dostaw do Polski.
Te ustalenia są niezgodne z prawem UE, które zapewnia wszystkim firmom handlującym gazem swobodny dostęp do gazociągów. Ponieważ jednak umowę podpisano przed naszym wejściem do UE, dotąd nie było problemu.
Szkopuł w tym, że rządy Polski i Rosji postanowiły wyrugować Gas-Trading z akcjonariatu EuRoPol Gazu, który ma należeć tylko do Gazpromu i PGNiG. Gdy to się stanie, co będzie z umową? - Sprawa rozwiąże się sama. Bo to umowa EuRoPol Gazu z jego akcjonariuszami - powiedział "Gazecie" prezes Gas-Trading Krzysztof Laskowski. Prezes PGNiG Michał Szubski potwierdza to, ale nie precyzuje, w jaki sposób zastąpić tę umowę. - Nie mam jeszcze stanowiska - powiedział "Gazecie" Szubski.
Na razie nie wiadomo, kiedy Gas-Trading sprzeda akcje EuRoPol Gazu. - Dotąd nie dostaliśmy oferty - powiedział Laskowski. Szef PGNiG potwierdził to i dodał, że w ostatni wtorek w Moskwie rada nadzorcza EuRoPol Gazu postanowiła wybrać firmę audytorską, która wyceni akcje spółki i to da podstawę do złożenia oferty Gas-Tradingowi.
