Biznes Ludzie Pieniądze

ANR już nie odkupi ziemi za grosze. Koniec spekulacji gruntami rolnymi

Marek Wielgo
18.03.2010 , aktualizacja: 18.03.2010 20:37
A A A Drukuj
Rolnicy mogą kupić ziemię od Agencji Nieruchomości Rolnych bez obawy, że ta im ją odbierze, aby sprzedać komuś innemu po wyższej cenie
Średnie ceny gruntów rolnych w 2009 r.
Średnie ceny gruntów rolnych w 2009 r.


- Polska zwyciężyła - ucieszył się w środę jeden z rolników, kiedy Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z konstytucją jeden z przepisów z ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu państwa. Daje on Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) prawo odkupu sprzedanej ziemi w ciągu pięciu lat od transakcji.

Wśród rolników obecnych na rozprawie był Edward Golińczak ze wsi Kojęcin (Dolnośląskie), od którego ANR zażądała zwrotu 10 hektarów. To w tego typu sprawach rzecznik praw obywatelskich złożył wniosek do Trybunału. - Z dobrego gospodarstwa chcą zrobić bankruta - żalił się nam zrezygnowany Golińczak przed rozprawą. - A przecież nie jestem żadnym spekulantem, ale rolnikiem z dziada pradziada.

Uchylony przepis miał przeciwdziałać spekulacji gruntami rolnymi. Sejm uchwalił go jednogłośnie w kwietniu 2003 r., tuż przed podpisaniem traktatu akcesyjnego o przystąpieniu Polski do UE. Ochrony rolników domagał się wówczas PSL. RPO zwraca jednak uwagę na to, że państwo, zwalczając spekulację, samo zachowuje się jak spekulant.

Golińczak kupił ziemię od agencji w 2005 r. po niespełna 16 tys. zł za ha. Na ten cel wziął kredyt z dofinansowaniem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Teraz ten rolnik musiałby zwrócić nie tylko ziemię, ale i dopłaty, które otrzymał - mówi mecenas Krzysztof Dobrowolski.

W dodatku Agencja zwróciłaby Golińczakowi tyle, ile jej zapłacił w 2005 r. Tymczasem wartość gruntu wzrosła od tego czasu blisko czterokrotnie. A może być jeszcze wyższa, bo w gminnym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przewidziano zmianę przeznaczenia tej ziemi z gruntu rolnego na przemysłowy. To właśnie dlatego ANR postanowiła ją odzyskać. - Musimy reagować, gdy na szwank narażony jest interes państwa - wyjaśnia rzeczniczka agencji Grażyna Kapelko.

Golińczak zapewnia jednak, że nie zamierza sprzedawać ziemi. I tłumaczy, że studium to dopiero wstęp do uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego. Nawet gdyby został on uchwalony w takim kształcie, to na zabudowę tak żyznej ziemi (I i II klasa) i tak musiałby się zgodzić minister rolnictwa.

Spór najpewniej zakończyłby się w sądzie, gdyby nie wczorajszy wyrok Trybunału. Sędzia sprawozdawca Mirosław Granat wyjaśnił, że tego typu ingerencję w prawo własności obywateli jest niedopuszczalna w świetle konstytucji, a to dlatego, że w ustawie nie zostały określone przesłanki, które musiałaby spełnić ANR, aby móc zastosować odkup (tę kwestię reguluje obecnie zarządzenie prezesa ANR). Po drugie, zabrakło mechanizmu rozliczeń. Według rzecznika praw obywatelskich uwzględniana powinna być aktualna wartość rynkowa gruntu, a nie cena transakcyjna sprzed kilku lat.

Sędzia zasugerował jednak, że jeśli przepis o odkupie zostanie odpowiednio zmodyfikowany, to Trybunał nie będzie miał do niego zastrzeżeń.

A co z tymi, którzy już padli ofiarą odkupu? Małgorzata Chmielewska z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich uspokaja, że wyrok Trybunału umożliwia wznowienie postępowań mających na celu odzyskanie ziemi , albo - jeśli to nie jest możliwe, bo ANR już ją sprzedała - o stosowne odszkodowanie. Na szczęście takich przypadków nie jest dużo. Grażyna Kapelko mówi o 108. I podkreśla, że w tym czasie zawartych było ok. 80 tys. umów sprzedaży gruntów o łącznej powierzchni prawie 652 tys. ha.





Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów