Orlen ma w garści los białoruskich rafinerii?
Andrzej Kublik
2010-03-19, ostatnia aktualizacja 2010-03-19 20:28
Od maja Wenezuela zacznie dostarczać ropę Białorusi. Ale do białoruskich rafinerii ten surowiec mógłby dopłynąć tylko rurami litewskiej spółki Orlenu.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak Ukraina zapłaci Rosji za tańszy gaz? (23-03-10, 20:33)
- Orlen planuje budowę elektrowni gazowej we Włocławku (31-03-10, 21:35)
- Orlen sprzedaje rezerwy ropy Deutsche Bankowi (30-03-10, 20:32)
- Białoruś na powitanie Gazpromu podnosi ceny gazu (24-02-10, 21:44)
- Rosja zarobi 2,6 mld dol. na nowej umowie naftowej z Białorusią (15-02-10, 13:49)
- Białoruś walczy z Rosją o tanią ropę. Czy nie ucierpią polskie rafinerie? (01-01-10, 21:16)
- Białoruś chce się połączyć z Polską (25-06-09, 01:00)
- Białoruś ulży rosyjskim nafciarzom (04-02-09, 20:50)
- Białoruś zamraża modernizację ropociągów do Polski i Litwy (11-09-07, 20:42)
- Orlen pozywa Yukos na 250 mln dol. (04-05-10, 17:34)
Takiego incydentu dotąd nie było w relacjach Mińska z Moskwą. W ostatni wtorek na szczyt gospodarczy do Brześcia przyleciał premier Rosji Władimir Putin. Ale na szczycie zabrakło prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, bez którego Mińsk nie podejmuje żadnej ważnej decyzji. W przeddzień wizyty Putina w Brześciu lider Białorusi nagle poleciał uzgadniać interesy z prezydentem Wenezueli Hugo Chávezem.
Możliwe, że Łukaszenka chciał zademonstrować niezadowolenie ze współpracy z Rosją, która w tym roku podniosła cła na ropę dla Białorusi. To będzie kosztować Białoruś co najmniej 3 mld dol. dopłat dla rosyjskiego fiskusa. Mińsk długo nie zgadzał się na podwyżkę, twierdząc, że to sprzeczne z umową o unii celnej, która od początku roku połączyła Rosję z Białorusią i Kazachstanem. Ale gdy Moskwa przykręciła kurek z ropą, Mińsk się poddał.
Rosja zgodziła się bez cła dostarczać tylko 6,3 mln ton ropy do produkcji paliw na białoruski rynek. Za mało, by uchronić białoruskie rafinerii przed stratami. Ich rentowność wynosząca w zeszłym roku 5,5 proc. po ograniczeniu dostaw ropy i podwyżce ceł spadła w styczniu do -22,3 proc., podaje białoruski urząd statystyczny. Pełnego cła Moskwa żąda od 15 mln ton ropy dostarczanej na Białoruś do produkcji paliw na eksport. Na to Mińska nie stać. I w tym roku władze Białorusi już dwa razy podnosiły detaliczne ceny paliw, by zwiększyć zyski rafinerii. Ale to haracz obciążający całą gospodarkę.
Prezydent Białorusi szukał więc pomocy w Caracas. - Przeżywamy skomplikowane czasy i będziemy was prosić o pomoc - zwracał się do prezydenta Wenezueli. Ten jej nie odmówił. - Wenezuela wejdzie do Europy od Wschodu - zapowiedział Chávez, podpisując umowę o rozwoju współpracy energetycznej z Mińskiem.
Dostawy ropy z Wenezueli dla Białorusi zaczną się od maja. - Zaczniemy od 4 mln ton rocznie, ale potem zwiększymy do 5 mln ton, aby Białoruś miała tyle ropy, ile potrzebuje - stwierdził Chávez. Wenezuelski minister ds. ropy Rafael Ramirez zapowiedział, że kontrakt podpisano na rok z możliwością przedłużenia na następne lata. - Nasze rafinerie dostaną ropę z Wenezueli. Będziemy wspólnie produkować paliwa do sprzedaży w Europie - cieszył się Łukaszenka.
Tylko jak dostarczyć tę ropę? Według białoruskiego koncernu Biełnieftiechim tankowce z wenezuelską ropą można rozładowywać w litewskim terminalu w Butyndze, który jest połączony ropociągiem z Białorusią - informował portal Biełorusskije Nowosti. To instalacje Orlen Lietuva, litewskiej spółki naszego koncernu. Rzecznik Orlen Lietuva Jacek Komar powiedział "Gazecie": - Nie ma technicznych możliwości tranzytu wenezuelskiej ropy przez Butyngę i nie prowadzimy w tej sprawie rozmów z białoruskimi firmami.
A gdyby była to rosyjska ropa, jaka przez terminal w Butyndze płynie już do rafinerii w Możejkach? - Bez naszego udziału nie ma możliwości tranzytu ropy na Białoruś - przyznał Komar. Bo dostawy ropy na Białoruś, np. z portów na Łotwie, wymagają przebudowy tamtejszych ropociągów. - Po doliczeniu kosztów transportu ropa z Wenezueli może kosztować Białoruś nawet dwa razy więcej niż rosyjska - uważa Rustam Tankajew z firmy doradczej Info-TEK Terminał cytowany przez Biełorusskije Nowosti. Jego zdaniem bardziej opłaca się sprzedawać ją na Zachodzie, tak jak robią rosyjskie koncerny TNK-BP i Łukoil.
Ale ropę od Cháveza Białoruś może też wymienić na dostawy rosyjskiego surowca, oszczędzając w ten sposób na kosztach transportu. Takie transakcje Wenezuela od lat robi z Rosjanami w Europie. Rosyjskie kompanie musiałyby tylko zdecydować, czy ten surowiec na wymianę dostarczą z Rosji na Białoruś rurą czy tankowcami przez Litwę.
Białoruski ekonomista Leonid Zajko uważa, że umów Mińska z Caracas nie warto oceniać według zwykłych kryteriów gospodarczych. - Być może Białoruś dostanie ropę w ogóle bezpłatnie, w zamian za usługi, których charakteru można się tylko domyślać - powiedział Zajko. Podczas wizyty w Wenezueli Łukaszenka zaoferował Chavezowi pomoc w budowie systemu obrony przeciwlotniczej.
Możliwe, że Łukaszenka chciał zademonstrować niezadowolenie ze współpracy z Rosją, która w tym roku podniosła cła na ropę dla Białorusi. To będzie kosztować Białoruś co najmniej 3 mld dol. dopłat dla rosyjskiego fiskusa. Mińsk długo nie zgadzał się na podwyżkę, twierdząc, że to sprzeczne z umową o unii celnej, która od początku roku połączyła Rosję z Białorusią i Kazachstanem. Ale gdy Moskwa przykręciła kurek z ropą, Mińsk się poddał.
Rosja zgodziła się bez cła dostarczać tylko 6,3 mln ton ropy do produkcji paliw na białoruski rynek. Za mało, by uchronić białoruskie rafinerii przed stratami. Ich rentowność wynosząca w zeszłym roku 5,5 proc. po ograniczeniu dostaw ropy i podwyżce ceł spadła w styczniu do -22,3 proc., podaje białoruski urząd statystyczny. Pełnego cła Moskwa żąda od 15 mln ton ropy dostarczanej na Białoruś do produkcji paliw na eksport. Na to Mińska nie stać. I w tym roku władze Białorusi już dwa razy podnosiły detaliczne ceny paliw, by zwiększyć zyski rafinerii. Ale to haracz obciążający całą gospodarkę.
Prezydent Białorusi szukał więc pomocy w Caracas. - Przeżywamy skomplikowane czasy i będziemy was prosić o pomoc - zwracał się do prezydenta Wenezueli. Ten jej nie odmówił. - Wenezuela wejdzie do Europy od Wschodu - zapowiedział Chávez, podpisując umowę o rozwoju współpracy energetycznej z Mińskiem.
Dostawy ropy z Wenezueli dla Białorusi zaczną się od maja. - Zaczniemy od 4 mln ton rocznie, ale potem zwiększymy do 5 mln ton, aby Białoruś miała tyle ropy, ile potrzebuje - stwierdził Chávez. Wenezuelski minister ds. ropy Rafael Ramirez zapowiedział, że kontrakt podpisano na rok z możliwością przedłużenia na następne lata. - Nasze rafinerie dostaną ropę z Wenezueli. Będziemy wspólnie produkować paliwa do sprzedaży w Europie - cieszył się Łukaszenka.
Tylko jak dostarczyć tę ropę? Według białoruskiego koncernu Biełnieftiechim tankowce z wenezuelską ropą można rozładowywać w litewskim terminalu w Butyndze, który jest połączony ropociągiem z Białorusią - informował portal Biełorusskije Nowosti. To instalacje Orlen Lietuva, litewskiej spółki naszego koncernu. Rzecznik Orlen Lietuva Jacek Komar powiedział "Gazecie": - Nie ma technicznych możliwości tranzytu wenezuelskiej ropy przez Butyngę i nie prowadzimy w tej sprawie rozmów z białoruskimi firmami.
A gdyby była to rosyjska ropa, jaka przez terminal w Butyndze płynie już do rafinerii w Możejkach? - Bez naszego udziału nie ma możliwości tranzytu ropy na Białoruś - przyznał Komar. Bo dostawy ropy na Białoruś, np. z portów na Łotwie, wymagają przebudowy tamtejszych ropociągów. - Po doliczeniu kosztów transportu ropa z Wenezueli może kosztować Białoruś nawet dwa razy więcej niż rosyjska - uważa Rustam Tankajew z firmy doradczej Info-TEK Terminał cytowany przez Biełorusskije Nowosti. Jego zdaniem bardziej opłaca się sprzedawać ją na Zachodzie, tak jak robią rosyjskie koncerny TNK-BP i Łukoil.
Ale ropę od Cháveza Białoruś może też wymienić na dostawy rosyjskiego surowca, oszczędzając w ten sposób na kosztach transportu. Takie transakcje Wenezuela od lat robi z Rosjanami w Europie. Rosyjskie kompanie musiałyby tylko zdecydować, czy ten surowiec na wymianę dostarczą z Rosji na Białoruś rurą czy tankowcami przez Litwę.
Białoruski ekonomista Leonid Zajko uważa, że umów Mińska z Caracas nie warto oceniać według zwykłych kryteriów gospodarczych. - Być może Białoruś dostanie ropę w ogóle bezpłatnie, w zamian za usługi, których charakteru można się tylko domyślać - powiedział Zajko. Podczas wizyty w Wenezueli Łukaszenka zaoferował Chavezowi pomoc w budowie systemu obrony przeciwlotniczej.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.7
16 głosów
Przeczytaj 24 komentarze na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:











