Pismo w sprawie tańszego gazu dla ukraińskich chemików skierował szef działu Moskiewskiego Patriarchatu ds. stosunków cerkwi ze społeczeństwem protojerej Wsiewołod Czaplin. Zaapelował on do Zubkowa, jednego z najbliższych współpracowników premiera Rosji Władimira Putina, aby umożliwił firmom chemicznym z Ukrainy bezpośrednie zakupy gazu od Gazpromu i innych rosyjskich firm gazowych albo obniżył cenę gazu dla ukraińskich firm do poziomu "umożliwiającego produkcję po konkurencyjnych cenach".
O wstawiennictwo do prawosławnej cerkwi zwrócił się szef Związku Chemików Ukrainy Aleksiej Gołubow. A protojerej Czaplin poprosił wicepremiera Zubkowa, by "zwrócił uwagę" na ten apel "uwzględniając znaczącą pomoc, jaką ukraińskiej cerkwi prawosławnej Moskiewskiego Patriarchatu udzielają przedsiębiorstwa branży chemicznej na Ukrainie", cytuje agencja Interfax.
Rosyjska cerkiew prawosławna pozostaje w dobrych stosunkach z Gazpromem. Pod koniec 2006 r. koncern dostał od cerkwi nagrodę "za umacnianie duchowej jedności Rosji, Białorusi i Ukrainy oraz innych państw o prawosławnej tradycji". Tę nagrodę Gazprom dostał tuż po głośnych sporach gazowych z Mińskiem i Kijowem, w czasie których groźbą wstrzymania dostaw gazu w środku zimy rosyjski koncern wymusił od Ukrainy i Białorusi podwyżkę zapłaty za swój surowiec.
Obecnie o obniżkę cen gazu importowanego z Rosji zabiega także nowy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i nowy rząd Ukrainy premiera Mykoły Azarowa. - Cena gazu dla Ukrainy nie powinna być wyższa niż dla Białorusi - powiedział w ostatni czwartek wicepremier Ukrainy Siergiej Tyhipko. Obecnie za 1000 m sześc. gazu Białoruś płaci Rosjanom 168 dolarów, a
Ukraina - 305 dolarów. - Płacimy za gaz półtora razy drożej niż konsumenci w Europie - skarżył się w tym tygodniu Azarow w rozmowie z szefem misji UE na Ukrainie Jose Manuel Pinto Teixeira.
W tym tygodniu na rozmowy o obniżce cen rosyjskiego gazu leci do Moskwy ukraiński minister energetyki Jurij Bojko.