- Przywódcy krajów Unii Europejskiej muszą podjąć decyzję w sprawie pomocy dla Grecji na szczycie UE w przyszłym tygodniu - tak jeszcze w środę mówił w Brukseli grecki premier Jeorios Papandreu.
W niedzielę kanclerz Niemiec Angela Merkel stwierdziła jednak, że na unijnym szczycie o sytuacji Grecji nie będzie mowy. "(...) Nie radzę wywoływać niepokoju na rynkach poprzez budzenie błędnych oczekiwań wobec Rady (Europejskiej) w czwartek. Jeżeli
Grecja nie potrzebuje pomocy, temat ten nie musi stać w centrum dyskusji" - stwierdziła Merkel.
Jej zdaniem Grecji nie zagraża niewypłacalność. "Najlepszym wyjściem będzie, jeśli Grecja sama rozwiąże swoje problemy z politycznym wsparciem europejskich szefów państw i rządów" - dodała.
Według Merkel otwarte są wprawdzie "techniczne kwestie", dotyczące ewentualnych działań w przypadku, gdyby Grecja jednak stała się niewypłacalna. "O tym najpierw rozmawiać muszą ministrowie finansów. Ale żadne polityczne decyzje nie zapadły" - powiedziała.
Wypowiedź niemieckiej kanclerz sygnalizuje, że
Berlin odrzuca piątkową propozycję szefa Komisji Europejskiej Jose Barroso, który chce, by na szczycie Unia zaakceptowała instrument skoordynowanej pomocy dla Grecji w postaci bilateralnych pożyczek od krajów
strefy euro.
W czwartek rząd w Atenach ostrzegł, że może być zmuszony zwrócić się o wsparcie do
MFW, jeśli UE nie zdoła porozumieć się w sprawie konkretnego pakietu pomocowego, który poprawiłby warunki kredytowe dla pogrążonego w kryzysie zadłużenia kraju strefy euro.
- Wciąż liczymy na pomoc Unii Europejskiej. Ale na razie sytuacja nie wygląda dobrze. Jeśli 25 marca nie dostaniemy sygnału, że UE chce nam pomóc, będziemy musieli zdecydować, gdzie iść dalej po pomoc - grecka gazeta cytowała w zeszłym tygodniu jednego z polityków.
Obowiązujący Traktat Lizboński nie przewiduje wsparcia między członkami strefy euro; jednak partnerzy ze strefy deklarowali dotychczas gotowość wsparcia rządu w Atenach w ramach mechanizmu bez precedensu w 11-letniej historii strefy euro.