O tym, że nasza gospodarka wyjątkowo sprawnie przeszła przez najgorsze kryzysowe miesiące, wiemy od czasu, gdy GUS podał oficjalne wyniki
PKB. Jako jedynemu państwu Unii udało się nam uniknąć recesji, w całym roku
wzrost gospodarczy wyniósł 1,7 proc.
Wczoraj GUS opublikował wyniki finansowe przedsiębiorstw, które pokazują niesłychaną odporność firm na gorsze warunki gospodarcze. Okazuje się, że w najtrudniejszym od lat roku udało im się poprawić dane finansowe. Sprzedały towary za 85,3 bln złotych. To o 1,1 proc. więcej niż w 2008 roku.
- Przy niższym popycie krajowym i znacznie niższym popycie zagranicznym firmom udało się zapanować nad kosztami, co przy spadającej dynamice przychodów jest bardzo trudne - podkreśla Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Lewiatana.
Koszty rosły wolniej niż przychody, więc poprawiły się wskaźniki finansowe. Zyski firm były wyższe, a straty niższe niż w 2008 roku. Na czysto firmy zarobiły 79 mld złotych, o 16 mld złotych więcej niż w 2008 roku.
Poprawiła się też rentowność sprzedaży brutto - wyniosła 5 proc., tyle co w najlepszych czasach. W efekcie na plusie było 74,3 proc. firm.
Jak to możliwe, skoro przez cały ubiegły rok na świecie szalał kryzys, handel zagraniczny załamał się, a popyt krajowy wyhamował? Na wynikach firm bardziej odbiła się końcówka 2008 roku, kiedy kryzys startował i wiele firm miało ogromne problemy z wykupionymi
opcjami walutowymi. Przez to całkiem niezły rok zamknięto niezbyt dobrymi wynikami. A w 2009 roku przedsiębiorcy zacisnęli pasa, część firm uratowało osłabienie złotego, dzięki czemu mimo niższej sprzedaży wciąż były na plusie.
Firmy dysponują też coraz większym zasobem kapitału. Wskaźnik płynności finansowej wyniósł 38,5 proc. Przyjmuje się, że optymalny poziom to 25 proc.
Zdaniem Andrzeja Halesiaka z banku BPH firmy nie będą jednak skłonne zbyt szybko wydawać wypracowanych zysków. Nie będzie ani wielkiego przyspieszenia inwestycji, ani podwyżek płac.