Uważam, że Home Broker posunął się za daleko w swej analitycznej twórczości. Czytelnicy być może nie zdają sobie sprawy, ale prognoza cen nie wynika z analiz i badań rynku oraz jego otoczenia (ekonomicznego i prawnego), ale z opinii szeregowych doradców wypełniających co miesiąc ankietę. W dodatku nie sądzę, by w tak młodej firmie pracowali agenci z wieloletnim stażem, którzy formułując opinie, kierują się ogromną wiedzą i doświadczeniem.
Jaki zatem sens może mieć nagłaśnianie w mediach prognoz, które należy chyba traktować bardziej w kategorii pobożnych życzeń? Czy chodzi tylko o to, żeby firma była cytowana? Niestety, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że chodzi nie tylko o to. Może biznes kiepsko się kręci, więc pośrednicy próbują przekonać Polaków, że kryzys się już skończył, więc teraz ceny mieszkań mogą tylko iść w górę? Wniosek każdy sobie dopowie sam: kupujcie, bo będzie drożej.
Oczywiście, że istnieje takie ryzyko. Jednak każdy analityk niemający interesu w "ożywianiu" rynku przyzna, że obecnie równie prawdopodobna jest stabilizacja cen albo nawet ich dalszy spadek (mam na myśli średnią). Przyznaje to m.in. mająca tego samego właściciela (Leszka Czarneckiego), co Home Broker, firma
Open Finance: "Jeżeli najbliższe miesiące przyniosą wzrost liczby zawieranych na rynku mieszkaniowym transakcji - a widoczne ożywienie wśród klientów popytowych zdaje się być tego zapowiedzią - to już możemy mówić o wkraczaniu rynku mieszkaniowego w stan zdrowej równowagi. Oznacza to, że istotnych zmian cen nie należy się spodziewać" - można przeczytać w najnowszym raporcie tej firmy i serwisu Oferty.net.
Co o sytuacji na pierwotnym rynku mieszkaniowym sądzą analitycy:
Rynek mieszkaniowy na rozdrożu Czytaj też komentarz w
blogu Marka Wielgi
Krytykuję a nie dyskredytuję 