Biznes Ludzie Pieniądze

Eldorado dla pośredników w kontaktach z urzędami

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski; Przemysław Poznański
22.03.2010 , aktualizacja: 25.03.2010 08:00
A A A Drukuj
Zalewają nas urzędnicze formularze. Jeszcze w 2007 roku, żeby rozliczyć ulgę na dzieci, wypełnialiśmy trzy rubryki. Dziś do wypełnienia jest cała kartka. Podobnie jest z księgami wieczystymi czy VAT-em. Stąd wysyp firm z szyldem "Urzędników, kolejki, formularze bierzemy na siebie".

Biurokracja wygląda tak: Bierzesz formularz "zgłoszenie pobytu stałego". To ten od zameldowania. I zakreślasz: kawaler, panna, żonaty, zamężna, wdowiec... A później określasz swoje wykształcenie: wyższe, policealne, średnie, zasadnicze...

Albo tak jak u czytelnika z Wałbrzycha. Poszedłem do Urzędu Skarbowego w celu uzyskania zaświadczenia, że nie posiadam żadnych dochodów. Zdziwienie moje było wielkie, gdy dowiedziałem się, że takie zaświadczenie kosztuje 17 złotych. Skoro nie posiadam dochodów, to skąd mam wziąć 17 złotych na zaświadczenie, że nie posiadam dochodów? - pyta czytelnik.

Internautka Iza: Brałam ślub w Lublinie, ale urodziłam się w Świdniku. Musiałam w Świdniku wziąć odpis aktu urodzenia, za który zapłaciłam 20 zł. Przywiozłam go do Lublina i musiałam w USC zostawić go jako załącznik do akt. A zatem osobiście i na własny koszt przewożę akt urodzenia z jednej gminy do drugiej i jeszcze płacę za tę łaskawie daną mi możliwość 20 zł.

Głupie? Głupie.

ZOBACZ: TOP 20 bubli prawnych utrudniających życie przedsiębiorcom i konsumentom

Trudne? - I to jak. Prawo jest tak skomplikowane, formularze tak trudne to wypełnienia, że postanowiłem ludziom pomagać w przejściu przez tę mordęgę - mówi Łukasz Piotrowicz z firmy Załatwienie Spraw Urzędowych - Piotrowicz (www.zsu.pl). Jak nieskromnie twierdzi, jest takim "urzędem dla ludzi do kontaktów z urzędnikami". - Na myśl o pójściu do urzędników dostają choroby, dlatego zlecają mi wypełnianie formularzy, złożenie ich w urzędzie, dopilnowanie, aby wszystkie papiery zostały przekazane przez jednego urzędnika do drugiego - opowiada.

Czemu chorują? - Przychodzi człowiek do gminy założyć firmę. Musi wypełnić formularz rejestracyjny. A nie może wpisać do rubryki rodzaju działalności "tłumacz". O, co to to nie. Musi wpisać odpowiedni symbol tzw. klasyfikacji PKD. Ale żeby go znaleźć, trzeba przejrzeć księgę z symbolami. Nawet jak się przejrzy, to i tak można mieć problemy z wyborem. Czy to "pozaszkolna forma kształcenia" , a może "działalność niesklasyfikowana"? Bądź tu mądrym.

- Trzeba mieć końskie zdrowie, aby załatwić wszystkie sprawy w urzędach - wzdycha Damian Matuszczak z firmy DM Consulting z Wrocławia (też załatwia formalności urzędowe).

Ile firmy żądają za pomoc w walce z biurokracją? Proste zaświadczenie - 50 zł. Napisanie i złożenie biznesplanu w urzędzie pracy? 300 zł. Wypełnienie wniosku o zwrot VAT za materiały budowlane? 200 zł. Stanie w kolejkach? Gratis w usłudze.

To, że biurokracja jest, to zdaniem doradcy podatkowego Przemysława Hinca z PJH Doradztwo Gospodarcze - jedno. Zastępy urzędników nieustannie ją rozdmuchują - to drugie. W 1991 roku opodatkowanie dochodów osób fizycznych regulowało około 20 aktów prawnych, w roku 2000 było ich 28, a obecnie - ponad 56!

Opodatkowanie osób prawnych w 1991 r. regulowało około 27 aktów prawnych, w 2000 r. - 30, a obecnie ponad 47.

Jak to działa? To pokazuje PIT-0 do rozliczania ulgi za dzieci. Jeszcze w 2007 roku wystarczyło wypełnić trzy pola: liczbę dzieci, ulgę podatnika i ulgę małżonka.

- Już rok później - wspomina Hinc - rodzice dostali do wypełnienia całą kartę, a w niej do wstawienia imię i nazwisko dziecka, jego PESEL, data urodzenia, okres wychowywania dziecka itd. I po co to? - pyta Hinc. - Wszystkie dane dziecka są przecież w systemie PESEL.

Śledzimy absurdy prawne - przyślij swojego bubla

Kiedy to wszystko się zmieni? Rząd twierdzi, że od czerwca. Nasze urzędy mają od tego momentu komunikować się z petentami za pomocą internetu.

Przez sieć będzie można załatwić kilkadziesiąt spraw, np. wnioskować o wydawanie odpisów i zaświadczeń z urzędu stanu cywilnego, zapytać się o stan sprawy urzędowej, zgłosić wycinkę drzew czy krzewów bądź umówić się na spotkanie z urzędnikiem.

Kolejki w urzędach znikną? - Na pewno nie znikną, ale stopniowo zaczną się zmniejszać. Jeśli daną sprawę będzie można załatwić przez internet, to nie będzie sensu przychodzić do urzędu - twierdzi Witold Drożdż, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji odpowiedzialny za wdrażanie e-administracji.

Aby system zaczął działać, muszą go jednak wpierw wdrożyć same gminy. Drożdż ma nadzieję, że wymuszą to mieszkańcy. Prace nad takim internetowym portalem obsługi mieszkańca za 9 mln zł podjęła już Warszawa. Ma być on gotowy jednak dopiero za kilkanaście miesięcy.

Druga sprawa to przeszkolenie urzędników. Żaden system nie zacznie działać, jeśli administracja nie będzie wiedziała, jak z niego korzystać.

- Teraz niektóre miasta zamawiają elektroniczne systemy obiegu dokumentów w urzędach. I co? Urzędnicy nie wiedzą, jak z tego korzystać - śmieje się jeden z analityków branży telekomunikacyjnej.

Sam Piotrowicz mimo planowanych informatyzacji w administracji nie martwi się o klientów. - Trzeba to jasno powiedzieć: ta branża ma przyszłość - zaciera ręce.







Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów