TVP szykuje się do zwolnień, zastanawia się nad zawieszeniem niektórych kanałów tematycznych. Spadające wpływy z abonamentu i recesja w reklamie sprawiły, że ubiegły rok nadawca publiczny zamknął pierwszą w swej historii stratą netto. Spółka walczy o płynność finansową i ubiega się o kredyt obrotowy, a także wydłuża terminy płatności np. producentom telewizyjnym. Bez dwóch zdań - TVP jest słaba.
Jednak w walce o nowy podział eteru telewizyjnego w Polsce to TVP
gra pierwsze skrzypce. - Praktycznie przejęliśmy kontrolę nad cyfryzacją w tym kraju. To nasze największe zwycięstwo - przyznaje Janusz Petrykowski, doradca zarządu TVP.
Plany cyfryzacji bez ustawy Trwają przygotowania do przejścia na cyfrową emisję telewizji naziemnej. Eter w tym systemie podzielono na tzw. multipleksy, czyli pakiety częstotliwości. W każdym z nich zmieści się po siedem kanałów w standardowej rozdzielczości. Zgodnie z pierwotnym planem podziału na pierwszym multipleksie miały znaleźć się wszystkie stacje, które teraz nadają z nadajników naziemnych - TVP 1, TVP 2, TVP Info, TVN, Polsat, TV 4 oraz TV Puls. Drugi multipleks miały w drodze konkursu zająć nowe podmioty. Trzeci w całości dostała TVP, która miała przenieść tam swoje trzy kanały z pierwszego multipleksu. Stanie się to 31 lipca 2013 r., gdy w całym kraju zgodnie z planem zamilkną nadajniki analogowe. W ten sposób docelowo TVP miałaby dostać siedem z 21 cyfrowych kanałów ogólnopolskich.
Eter podzielono, ale sprawa nie ruszyła z miejsca, bo nadawcy nie mogli się porozumieć co do wyboru operatora pierwszego multipleksu. Stacje komercyjne chciały wybrać go z wolnej ręki, zaś TVP zgodnie z prawem musiałaby ogłosić
przetarg.
Dlatego pod koniec zeszłego roku na spotkaniach z UKE i KRRiT stacje telewizyjne przedstawiły nowy plan: TVP pozostanie na pierwszym multipleksie ze swoimi trzema programami, a pozostałe cztery miejsca zajmą tam stacje wskazane przez Krajową Radę prawdopodobnie w drodze konkursu. To mogą być nowe stacje albo istniejące kanały tematyczne, które chciałyby nadawać naziemnie.
TVN, Polsat, TV 4 i TV Puls oraz należące do nich kanały tematyczne miałyby zająć drugi multipleks. Trzeci multipleks - podobnie jak w poprzednim planie - miałby pozostać w TVP. Pojawił się jednak problem -
telewizja publiczna oświadczyła, że chce pozostać na pierwszym multipleksie na czas nieokreślony, a nie do końca lipca 2013 r. Czyli docelowo miałaby dostać 10 z 21 kanałów ogólnopolskich.
Pozycja TVP w rozmowach jest silna, bo wciąż nie ma ustawy cyfryzacyjnej i wszelkie ustalenia zapadają w negocjacjach między stacjami oraz regulatorami rynku. A UKE już wydał TVP rezerwację częstotliwości na pierwszym multipleksie do 31 lipca 2013 r. oraz bezterminową rezerwację częstotliwości na trzecim multipleksie.
Co należy się TVP Jak udało nam się dowiedzieć, taki obrót sprawy rozzłościł nadawców prywatnych. Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu, w prywatnych rozmowach powtarza, że urzędnicy popełnili "największy błąd", rezerwując tak dużo częstotliwości dla TVP.
- TVP ograła szefów UKE, KRRiT i nas wszystkich. Teraz walczy tylko o to, żeby zostać bezterminowo także na pierwszym multipleksie - zgadza się anonimowo menedżer z TVN.
Witold Kołodziejski, szef KRRiT, powiedział "Gazecie", że może przystać na żądania TVP, bo termin wyłączenia nadajników analogowych jest coraz bliżej. Do końca marca wszystkie stacje mają przedstawić ostateczną propozycję zagospodarowania multipleksów Radzie, która próbuje wynegocjować z TVP jedno miejsce na trzecim multipleksie dla programów regionalnych. - W zamian za bezterminowe pozostanie na pierwszym - wyjaśnia Kołodziejski.
Co więcej, TVP może otrzymać też status operatora pierwszego multipleksu z obowiązkiem nadawania czterech stacji wskazanych przez regulatorów. Wtedy będzie mogła szybko rozpisać przetarg na operatora technicznego tego multipleksu. Przetarg na trzeci multipleks już zamknęła, a zwycięzcę możemy poznać jeszcze w tym tygodniu.
Jednak ten scenariusz koliduje z projektem ustawy cyfryzacyjnej. - Projekt mówi tylko o pierwszym multipleksie i za chwilę może zostać przeszłością, bo jest w dużej części niezgodny z prawem - ucina Janusz Petrykowski z TVP. Jego zdaniem telewizji publicznej "należy się" połowa cyfrowego eteru. - Użytkujemy obecnie 400 częstotliwości, podczas gdy nadawcy prywatni jakieś 60. Nie chcemy oddać tego za parę kanałów - dodaje doradca zarządu TVP.
Zdaniem Włodzimierza Ławniczaka, członka zarządu TVP, siedem kanałów na trzecim multipleksie to za mało. - Sama TVP 1 w wysokiej rozdzielczości zajmie połowę tego miejsca - wyjaśnia Ławniczak.
- TVP nie jest dysponentem częstotliwości w Polsce. Są nim UKE i Rada Ministrów. Jeśli nie opuści częstotliwości na pierwszym multipleksie w wyznaczonym terminie, to będzie wykorzystywać je bezprawnie - podkreśla Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury. I dodaje, że w przyszłym tygodniu projekt ustawy cyfryzacyjnej wejdzie w fazę uzgodnień międzyresortowych.
