Jednak inni potentaci na rynku mieszkaniowym też całkiem nieźle zarobili na swoich klientach. Marże na poziomie 25-35 proc. to norma w polskim budownictwie deweloperskim. Ba, mimo kryzysu niektórym spółkom, np. J.W. Construction Holding, Gantowi i Budimeksowi Nieruchomości, udało się uzyskać wyższą marżę brutto niż rok wcześniej. Z tonu spuściły natomiast Polnord, Ronson i Dom Development. Marża tej pierwszej spadła z przeszło 45 do niespełna 20 proc., co świadczy o tym, że zdecydowała się na spore przeceny.
Pamiętajmy jednak, że duże firmy prowadzą równocześnie kilka lub nawet kilkanaście inwestycji. Dlatego ocenianie firmy przez pryzmat tylko jednej z nich może być mylące. Deweloperzy tego nie ujawnią, ale często rentowność jednego projektu jest bardzo wysoka, a inny może przynieść straty.
Więcej na
blogu Marka Wielgo: Jak deweloperzy przetrwali pierwszy rok kryzysu Dodam, że ubiegły rok stał pod znakiem wyczerpywania się "starych" rezerw. Czy zaczynane obecnie inwestycje zapewnią deweloperom równie wysokie marże? Z kalkulacji przeprowadzonych przez CEE Property Group wynika, iż obecnie rentowność brutto projektów deweloperskich w największych miastach kraju waha się między 16 a 28 proc. Najbardziej opłaca się deweloperom budować
mieszkania we
Wrocławiu, w
Warszawie i Krakowie, bo tu ich ceny wciąż są wysokie. Najmniej atrakcyjna dla deweloperów jest
Łódź.
Czynnikami, które w największym stopniu wpływają na zyski deweloperów, są cena gruntu oraz koszty wykonawstwa. Jeśli więc deweloper kupił ziemię w okresie hossy, rentowność projektu może spaść nawet do kilku procent. Z kolei jeśli firma dysponuje tanim gruntem, to biorąc pod uwagę spadek kosztów budowy, rentowność może przekroczyć 30 proc.
I jeszcze jedno. CEE Property Group zwraca uwagę, że rentowność projektu deweloperskiego a zyskowność dewelopera to dwie różne rzeczy. Spółki na ogół finansują budowę z kredytów lub wpłat klientów. Tym samym wykorzystują efekt dźwigni finansowej, dzięki czemu zyskowność firm deweloperskich może być nawet dwa razy wyższa niż rentowność standardowego projektu deweloperskiego.
Dla mnie wynika z tego jeden prosty wniosek: w wielu przypadkach jest jeszcze miejsce na obniżkę cen nowo budowanych mieszkań. Liczę, że wymusi ją większa konkurencja między deweloperami. Trzeba im tylko stworzyć odpowiednie warunki. Potrzebne jest m.in. uproszczenie prawa inwestycyjnego, w tym budowlanego i planistycznego, by inwestycje mieszkaniowe startowały szybciej i były obciążone mniejszym ryzykiem. To nic nie kosztuje budżetu państwa, więc do licha, rządzie, zajmij się wreszcie tą sprawą.
