We wtorek zapowiedział to Wiktor Wekselberg, rosyjski miliarder, zakładał TNK-BP z brytyjskim gigantem paliwowym BP i grupą rosyjskich przedsiębiorców. Według Wekselberga TNK-BP za złoża Kowykta dostanie 700 do 900 mln dol. To praktycznie tylko zwrot wydatków, poniesionych dotąd przez TNK-BP na przygotowanie tych złóż do eksploatacji.
W lutym rosyjskie Ministerstwo Środowiska rozpoczęło kontrolę Kowykty i zapowiedziało, że może bez odszkodowania odebrać TNK-BP koncesję na eksploatację złóż. Bo już 2006 r. TNK-BP miało z nich wydobywać 9 mld m sześc. gazu na potrzeby mieszkańców obwodu irkuckiego. Spółka nie spełniła tych wymogów, bo Gazprom nie dopuścił jej do sieci gazociągów.
Z dokładnie tych samych powodów TNK-BP groziła utrata koncesji na eksploatację Kowykty. Nie doszło do tego, bo TNK- BP zgodziło się sprzedać złoża Gazpromowi, za podobną kwotę jak teraz.
Transakcji jednak nie sfinalizowano, a w 2008 r. wybuchł ostry spór między Rosjanami i Brytyjczykami o kontrolę nad TNK-BP. Po rosyjsko-gruzińskiej wojnie w sierpniu 2008 r. BP ustąpiło i oddało Rosjanom kontrolę nad zarządzeniem spółką. Potem wybuchł kryzysy finansowy i Gazprom nie palił się do wydawania pieniędzy na Kowyktę.
Te wielkie złoża gazu TNK-BP kupiło w 1997 r. za prezydentury Borysa Jelcyna, aby eksportować gaz do Chin. Jednak nie zgadzał się na to Gazprom, który ma monopol na eksport gazu z Rosji. Koncern sam chciał eksportować gaz z Kowykty do Państwa Środka, ale dopiero po 2016 r.
Moskwa chciała przejąć Kowyktę także dlatego, że te złoża kryją największe na świecie zasoby helu. Ten szlachetny gaz jest stosowany w najbardziej zaawansowanych technologiach, np. w nadprzewodnictwie lub jako chłodziwo nowej generacji reaktorów jądrowych. Takie zastosowania helu mogą interesować Wekselberga, który ma nadzorować stworzenie i rozwój rosyjskiej "Doliny Krzemowej".
