Biznes Ludzie Pieniądze

Jak Niemiec widzi Polskę

Sebastian Becker
23.03.2010 , aktualizacja: 24.03.2010 10:19
A A A Drukuj
Wizerunek Polski na zachodzie Europy, a szczególnie w Niemczech, szybko się poprawia. Zwłaszcza w ostatnich pięciu latach, po wejściu Polski do Unii Europejskiej słychać coraz więcej pozytywnych opinii o Polsce i o Polakach - pisze Sebastian Becker, niemiecki dziennikarz mieszkający w Polsce.
klawiatura
.
klawiatura
Polska potrzebuje 20 lat , aby wyprzedzić Niemcy - taką prognozę przedstawił Daniel Gros, szef Instytutu CEPS w Brukseli, który sam jest Niemcem. Eksperci oceniają polską gospodarkę bardzo optymistycznie. Brytyjski miesięcznik "The Banker" uhonorował ministra Jacka Rostowskiego tytułem Ministra Finansów 2009 roku.

Europa jest pogrążona w głębokim kryzysie gospodarczym, któremu według wielu ekspertów tylko Polska może stawić czoła, nie wpadając w recesję.

Co ciekawe, najbardziej sceptycznie do wszelkich pochwał i pozytywnych opinii na temat gospodarki swojego kraju podchodzą sami Polacy. Traktują prognozę Daniela Grosa z niedowierzaniem i ironią, mówią o niej "ekonomiczna fantazja" albo "to musi być jakaś kpina, lub żart z Niemców, nie można tego traktować poważnie".

Za to Niemcy są skłonni w tezę Grosa uwierzyć.

Oczywiście nie da się przewidzieć, co dokładnie zdarzy się za lat 20, dla prognoz ekonomicznych to za długi czas. Ale już teraz na zachodzie Europy wizerunek Polski bardzo się zmienia. Minęły czasy, kiedy Polska oceniana była jako kraj biedny, z którego należy w miarę możliwości wyemigrować. Spora grupa niemieckich menedżerów, którzy urodzili się pod koniec lat 70., nawet nie zna określenia "Polnische Wirtschaft". Niemcy z byłej RFN w ogóle bardzo mało wiedzą o Polsce z czasów komunistycznych i nie znają starych stereotypów.

Rozmawiałem ostatnio z niemieckim menedżerem mieszkającym w Polsce. Zachwycał się możliwościami inwestycji w tym kraju - od lat zagraniczne firmy inwestują w Polsce od 5 do 15 mld euro rocznie. Z takim wynikiem Polska jest zawsze wśród Top Ten najlepszych lokalizacji inwestycyjnych - twierdził.

Jasne, że niemieckich przedsiębiorców wciąż boli polska słaba infrastruktura i niewydolna, uciążliwa biurokracja. Ci sami Niemcy, którzy tak dobrze wypowiadają się o Polsce, na ogół nie jeżdżą na wieś, nie widzą panującej tam czasem biedy. Nie znają dobrze języka, więc nie rozumieją dobrze polskiej codzienności, ciężkiego losu starszych ludzi, głodnych dzieci, tej części społeczeństwa, z którą po prostu nie mają kontaktu.

Ale przecież problemy ma każdy kraj, Niemcy oczywiście też. Teraz największy to chyba zadłużenie, które wynosi 1,7 bln euro i w trakcie jednej godziny, czyli czasu, jaki poświęcam na napisanie tego artykułu, suma ta powiększa się o 16,2 mln euro.

Pod koniec 2009 roku niemiecki klub piłkarski 1860 Monachium po długich poszukiwaniach znalazł wreszcie sponsora. Okazał się nim Comarch, krakowska firma informatyczna założona przez profesora Janusza Filipiaka. - Z Comarchem i przede wszystkim z profesorem Filipiakiem znaleźliśmy partnera dysponującego ogromną siłą - cieszył się Manfred Stoffers, szef klubu 1860 Monachium. - Jeśli taki genialny selfmade man jak profesor Filipiak decyduje się na współpracę z klubem, który jeszcze gra w drugiej lidze, to jest to dla nas ogromny komplement. Filipiak szanuje nie tylko nasze dokonania, ale i nasz potencjał rozwoju, który jego firma chce wspierać".

Jak tak dalej pójdzie, to za 20 lat Polacy będą mogli używać ironicznego określenia "Deutsche Wirtschaft".

Sebastian Becker, niemiecki dziennikarz mieszkający w Polsce



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    72 głosy