W styczniu amerykański koncern Kraft po wielu miesiącach negocjacji kupił za 19,5 mld dol. brytyjskiego producenta słodyczy Cadbury.
Anglicy na inwestorów wybrali Amerykanów, bo ci obiecywali m.in., że nie zamkną mającego 280-letnią historię zakładu w Keynsham. Już po transakcji Kraft zmienił zdanie. - Stało się jasne, że niemożliwością jest powstrzymanie programu przeniesienia produkcji pomimo naszych wstępnych zapowiedzi - mówiła szefowa Krafta Irene Rosenfeld. Co się stało, że Kraft zmienił stanowisko o 180 stopni?
"Puls Biznesu" cytuje Marca Firestone'a, który tłumacząc się z decyzji w komisji Izby Gmin twierdził, że nie wiedział o tym, że fabryka w Skarbimierzu oprócz gumy do żucia produkuje również batony czekoladowe Curly Wurly. A to oznacza, że utrzymywanie zakładu w brytyjskim Keynsham byłoby nie opłacalne.
Firestone miał powiedzieć, że Cadbury zainstalował wart 110 mln funtów sprzęt po cichu. Jednak, jak czytamy w
w opolskim oddziale "Gazety Wyborczej", produkcja batonów nie była żadną tajemnicą, a i kwota inwestycji była znacznie mniejsza. W sumie na budowę zakładu w Skarbimierzu i rozbudowę zakładu w Bielanach Wrocławskich Cadbury wydało 200 mln euro.
- Popełniliśmy wielki błąd. Satelitarne zdjęcia miały dostarczyć informacji o tym, do jakich celów jest wykorzystywana fabryka. Ale widać na nich tylko zabudowania z zewnątrz. Dlatego nie wiedzieliśmy, że Cadbury zainstalował sprzęt w środku - tłumaczył się Marc Firestone, wiceprezes Krafta. Firestone nie wyjaśnił, czemu nie zapytał się przedstawicieli Cadbury o wspomniane linie produkcyjne na etapie negocjacji biznesowych.
Ściągnij za darmo program
Google Earth 