Do tej pory ING promował swój wizerunek jako banku oszczędnościowego. Nie zamierza jednak oddać pola na rynku kredytowym. W tym roku chciałby znaleźć się wśród trzech, czterech najaktywniejszych graczy na rynku kredytów hipotecznych. W 2009 roku był szósty, udzielając kredytów o wartości 2,1 mld zł.
Bank zachęca przede wszystkim ceną kredytu. W połowie lutego wprowadził promocję, w ramach której nie pobiera prowizji za udzielenie kredytu. Jej efekty już są widoczne.
- Udzielamy kredytów o wartości dwa razy większej niż średniomiesięczna sprzedaż w 2009 roku. Dziennie wpływa około 250 aplikacji - mówi Tomasz Byczyński odpowiedzialny za zarządzanie rynkiem kredytów detalicznych w ING Banku.
Od kilku dni trwa też inna promocja, polegająca na obniżeniu marży kredytu posiadaczom konta osobistego w ING. Marża obniżona jest o 0,4 pkt proc. i wynosi od 2,2 do 2,6 pkt proc. Gdyby dynamika sprzedaży utrzymała się na poziomie z ostatniego miesiąca, bank mógłby zamknąć 2010 rok z wynikiem około 4 mld zł nowo udzielonych kredytów.
- Bank ma duży potencjał pozwalający na zwiększenie akcji kredytowej. Współczynnik kredytów do depozytów wynosi aktualnie 57 proc. Nie musimy korzystać z finansowania międzybankowego - mówi Eric Drok, wiceprezes ING Banku.
Ambitne plany kredytowe ING może pokrzyżować brak w ofercie
kredytów walutowych, na które nie brakuje popytu. Bank rozważa jednak ich wprowadzenie. W grę wchodzi kredyt w euro.