Resort
pracy planuje zmniejszenie składki do
OFE z 7,3 do 3 proc. (reszta zostałaby w ZUS). Chce też, by przed przejściem na emeryturę Polacy mogli przestać płacić składki do OFE i wszystkie oszczędności przekazać ZUS. Plan zakłada też możliwość wypłaty pieniędzy z OFE. Osoba, która ukończy 65 lat, mogłaby wydać uzbierane w funduszu środki, na co zechce.
- Gdyby koncepcja przedstawiona przez minister pracy Jolantę Fedak weszła w życie, mógłby ją zakwestionować Trybunał Konstytucyjny - mówi Ewa Lewicka, szefowa IGTE zrzeszającej 12 spośród 14 działających towarzystw emerytalnych. Jej zdaniem spowoduje to tylko chaos i odsunie w czasie przeprowadzenie koniecznych zmian w systemie emerytalnym.
Dlaczego plany Fedak są niekonstytucyjne? Według kancelarii Domański Zakrzewski Palinka zmiany zagrażają m.in. prawu do dziedziczenia, do zabezpieczenia społecznego i zasadzie zaufania obywateli do państwa. "Analiza projektu założeń prowadzi do wniosku, że akt normatywny, który powstałby w związku z ich realizacją, naruszałby Konstytucję RP" - napisali w opinii prawnicy kancelarii.
Prawo do dziedziczenia narusza obniżka składki do OFE. Powód? Więcej naszych pieniędzy trafi na konto w ZUS i nie będzie można ich dziedziczyć. Niekonstytucyjna ma być też możliwość wypłaty oszczędności z OFE, bo umożliwia przeznaczenie tych środków na cel niezwiązany z zabezpieczeniem społecznym. A państwo powinno gwarantować obywatelom świadczenia na starość - przekonują prawnicy.
Propozycje mogą również naruszać zasadę zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa. Łamią bowiem umowę społeczną, jaką była reforma emerytalna z 1999 r. Resort pracy nie dał też towarzystwom emerytalnym wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do nowych przepisów. Muszą to zrobić w ciągu trzech miesięcy.
Kto miałby zaskarżyć przepisy do Trybunału? Nie zrobią tego przedsiębiorcy z Lewiatana. Ich poprzedni wniosek dotyczący obniżenie opłat pobieranych przez funduszy TK odrzucił. - Znalazłaby się grupa 50 posłów, która mogłaby złożyć wniosek do Trybunału - przekonuje Lewicka.
