Zdaniem analityka
Fitch Ratings Douglasa Renwicka pogarszająca się sytuacja finansów publicznych Portugalii sprawiła, że kraj ten stał się mniej wiarygodny. Agencja obniżyła więc ocenę kraju z AA do AA-. Jeszcze we wrześniu Fitch szacował, że deficyt sektora finansów publicznych w Portugalii sięgnie 6,5 proc.
PKB w 2009 r. Tymczasem wzrósł do 9,3 proc. PKB. Dług publiczny w tym roku ma sięgnąć 86 proc. PKB, dużo więcej niż dopuszczane w UE 60 proc.
Na rynkach finansowych zapanował strach. Czyżby
Portugalia szła drogą Grecji? Po ogłoszeniu decyzji przez Fitcha inwestorzy w całej Europie zaczęli pozbywać się akcji. Portugalski indeks PSI tracił tuż przed południem nawet ponad 2 proc., mimo że jeszcze rano był na lekkim plusie. Ucierpiało też euro, które kosztowało nawet 1,33 dol., najmniej od maja 2009 r.
Ekonomiści zwracają uwagę, że sytuacja Portugalii jest dużo lepsza niż Grecji.
Ateny od tygodni są na cenzurowanym. Ich problemy zachwiały stabilnością całej strefy euro. W Grecji jednak zeszłoroczny deficyt sięgnął 12,7 proc. PKB, a dług już przekroczył 113 proc. PKB! Ateny, by refinansować swoje zadłużenie, tylko w kwietniu i maju muszą pożyczyć około 20 mld euro. Portugalia - według Fitcha - musi w maju wykupić obligacje za 5,6 mld euro.
- AA- to ciągle dobra ocena, która nie ma porównania z Grecją - powiedział Reutersowi Kenneth Broux, ekonomista Lloyds TSB. Rating Grecji według Fitcha to obecnie BBB+.
Analitycy Fitch podkreślają, że dla Portugalii najważniejszy jest wiarygodny program obniżania deficytu i długu. Portugalski rząd w ostatnich miesiącach opracował program, którego założeniem jest obniżenie deficytu do 8,3 proc. PKB w tym roku i do 2,8 proc. PKB w 2013 r.
Jak chce to zrobić? M.in. przez drastyczne cięcia wydatków, zamrożenie pensji w sektorze publicznym na cztery lata, podwyżki podatków i odłożenie w czasie inwestycji publicznych. Planuje też uruchomienie masowego programu
prywatyzacji. Dzięki sprzedaży państwowych spółek z sektora lotniczego, kolejowego, energetycznego chce pozyskać nawet 6 mld euro do 2013 r.
Plan pochwalił szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, niegdyś portugalski premier. Pozytywnie o nim wypowiadali się też przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale jest jeden problem.
Program musi być przyjęty przez parlament. A portugalski rząd nie ma w nim większości. W czwartek w portugalskim parlamencie ma się odbyć dyskusja na temat cięć. Czy się uda? Już raz - przy głosowaniu nad tegorocznym budżetem - rządowi pomogło wstrzymanie się od głosu przez opozycję.
