Kierownictwo NBP i przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej kłócą się o podział pieniędzy wypracowanych przez
bank centralny w 2009 roku - napisaliśmy wczoraj. Ostateczna wysokość zysku zależy od decyzji, jaką kwotę przeznaczyć na rezerwę zabezpieczającą przed skutkami umocnienia złotego.
- Ta rezerwa jest naprawdę gigantyczna. Ale zarząd chce, by była większa jeszcze o 4 mld zł i tak interpretuje przepis o tworzeniu rezerwy, żeby tych pieniędzy nie przekazać do budżetu. W zależności, jak czytać przepis o tworzeniu rezerwy, ostateczny zysk banku wyniesie albo 4, albo 8 mld zł - powiedziała nam osoba z RPP prosząca o anonimowość.
Zasady tworzenia rezerw określa Rada Polityki Pieniężnej. Przepisy, o których mówimy, powstały jeszcze w 2006 roku. Teraz zarząd czyta je nie tak, jak chcieli autorzy. Dlatego obecna RPP postanowiła uchwałę doprecyzować. Zdaniem niektórych członków Rady zarząd NBP torpeduje próby zmian - ich projekt wysłał do
Europejskiego Banku Centralnego z prośbą o opinię. To może potrwać 30 dni. Zazwyczaj EBC wypowiada się o projektach ustaw, a nie wewnętrznych przepisach któregoś z banków.
- Niepotrzebnie mieszamy do tego EBC. To pokazuje słabość naszej instytucji. Że nie potrafimy działać sprawnie i szukamy arbitra. Tymczasem gdy znajdziemy się w przedsionku euro, systemie ERM II, potrzebne będą szybkie i spójne działania - uważa Ryszard Petru, główny ekonomista
BRE Banku.
Członkowie Rady, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że na najbliższym posiedzeniu, które rozpoczyna się we wtorek, Rada zajmie się zmianami. Jeśli projekt zdobędzie większość w Radzie - będzie obowiązywać. Przy remisie decyduje głos szefa NBP Sławomira Skrzypka.
Skrzypek i reszta kierownictwa banku jest teraz w trudnej sytuacji. Na jednej szali stawia awanturę z Radą, zarzuty, że nagina prawo w imię politycznej niechęci do ministra finansów Jacka Rostowskiego. Na drugiej szali jest większe bezpieczeństwo finansowe banku.
Rezerwy NBP NBP ma około 200 mld zł
rezerw walutowych. To obligacje i inne bezpieczne papiery denominowane w dolarach, euro, jenach i innych walutach.
Gdy
złoty się osłabia, to wycena tych rezerw rośnie - powstają tzw. niezrealizowane różnice kursowe. Gdy złoty się umacnia, to wycena spada - w przeliczeniu na złote NBP ma mniej. Może to powodować straty w bilansie banku.
By amortyzować negatywne skutki umocnienia złotego, NBP tworzy poduszkę bezpieczeństwa, rezerwę na tzw. przyszłe ryzyko kursowe. Spór między RPP a zarządem NBP toczy się o to, jak tę rezerwę liczyć.
Rada uważa, że funkcję poduszki pełnią niezrealizowane różnice kursowe. Jeśli złoty się umacnia, to najpierw topnieją te różnice. Dlatego rezerwa na ryzyko może być niższa mniej więcej o tyle, ile wcześniej wirtualnie zarobiliśmy na osłabieniu złotego.
Zarząd jednak nie uwzględnia tej dodatkowej poduszki i chce na rezerwę przelać więcej pieniędzy. Efekt - mniejszy będzie zysk NBP i mniej pieniędzy trafi do kasy państwa.
