Kto chce, może u operatora zastrzec swój numer - i na komórce osoby, do której dzwoni pojawi się tylko napis "numer zastrzeżony". Wystarczy zgłosić się do biura obsługi klienta. Według ustawy telekomunikacyjnej, od połowy ub.r. powinno to działać i w drugą stronę: kto chce, może takie anonimowe połączenia blokować. I to bezpłatnie, za pomocą "prostych środków".
Tyle ustawa. O praktyce przekonał się pan Paweł, klient Playa. Gdy zapytał konsultanta o blokowanie połączeń anonimowych, usłyszał, że może przecież użyć... "czerwonej słuchawki". Bo w ten sposób sam wybiera, "czy odebrać dane połącznie, czy nie".
Kpina w żywe oczy? - Ależ skąd - odpierają operatorzy. - Zastosowanie czerwonej słuchawki jest takim właśnie bardzo prostym środkiem. W ustawie nie ma mowy o jakimś skomplikowanym automatycznym procesie - odpiera Marcin Gruszka, rzecznik Playa.
Odpowiedź o czerwonej słuchawce to w branży kanon - radzi to swoim klientom i
Orange, i Era. I utrzymują, że działają zgodnie z prawem, bo ustawa nie jest w tym zakresie precyzyjna i "czerwona słuchawka" spełnia jej wymogi. Urząd Komunikacji Elektronicznej? Rozkłada ręce.
- Wciśniecie "czerwonej słuchawki" nie rozwiązuje problemu. W ustawie chodzi o to, by czynność odrzucenia rozmowy odbywała się automatycznie i klient się nie stresował - mówi Anna Streżyńska, prezes UKE. Czym miałby się stresować? - Po pierwsze, że jest nękany przez niezidentyfikowane numery, a po drugie tym, że musi odrzucić rozmowę, informując tym samym dzwoniącego, że nie chce z nim rozmawiać - dodaje.
I tak mamy ustawę, która na zdrowy rozum narzuca pewien obowiązek na operatorów. Ale że w ustawie nie sprecyzowano dokładnie, jak usługa ma wyglądać, operatorzy obowiązek przerzucają na... użytkownika.
Choć minął prawie rok, urząd wobec operatorów stosuje taryfę ulgową (usługę oferuje tylko Plus). - Przepis i usługa są potrzebne. Ale wdrożenie takiej usługi jest kosztowne i operatorzy mają ważniejsze wydatki związane z inwestycjami w infrastrukturę - mówi prezes UKE.
Operatorzy zapowiadają "Gazecie", że usługę w końcu wdrożą (Era jeszcze w tym kwartale, Play - w drugiej połowie roku). Jednak szacują, że skorzysta z niej "promil klientów". Choćby dlatego, że z numerów zastrzeżonych korzystają też banki, a na komórce nie zawsze wyświetlają się też numery zagraniczne.
