Dyskutowany plan "Europa 2020" ma przyspieszyć
wzrost gospodarczy oraz zapobiec podobnym problemom, z jakimi boryka się obecnie
Grecja. Dzięki niemu rządy mają szybciej wprowadzać trudne reformy, których celem jest uzdrowienie finansów publicznych oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Podobne próby już były. W 2000 r. rozpoczęto inny plan 10-letni, który nie przyniósł oczekiwanych skutków, gdyż rządy poszczególnych krajów nie spełniły złożonych obietnic.
Tym razem Komisja Europejska chce sprawować nadzór nad tym, jak rządy poszczególnych państw członkowskich zarządzają swymi gospodarkami. "Europa 2020" ustala dla wszystkich swoich członków pięć głównych celów:
• wzrost zatrudnienia ze średniego poziomu 69 do 75 proc. wśród Europejczyków w wieku 20-64 lat;
• zwiększenie liczby młodych z wykształceniem średnim z 30 do 40 proc.;
• skłonienie rządów do zwiększenia wydatków na badania i rozwój do 3 proc.
PKB;
• zmniejszenie liczby osób żyjących w ubóstwie z 80 mln do 60 mln;
• zwiększenie pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych i zmniejszenie zużycia energii, żeby obniżyć emisję gazów cieplarnianych do 2020 r.
Klimat i polityka rolna Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton powie dziś przywódcom, jak UE może ożywić światowe negocjacje klimatyczne po fiasku konferencji w Kopenhadze. Projekt wniosków końcowych zapowiada rozpoczęcie konsultacji nad tym, jak przekazać krajom rozwijającym się wsparcie na walkę ze zmianami klimatycznymi w wysokości 2,4 mld euro rocznie w latach 2010-12, co UE obiecała w grudniu ubiegłego roku.
Ponadto szefowie państw i rządów zaaprobują przedstawioną przez Komisję Europejską propozycję nowej unijnej strategii gospodarczej "Europa 2020", zaznaczając, że jej wsparciem ma być wspólna polityka rolna i polityka spójności, a jednym z elementów - inwestycje infrastrukturalne, na czym zależało m.in. Polsce.
Dyscyplina budżetowa przede wszystkim W czwartek przywódcy, poza mechanizmem pomocy dla Grecji, zdecydowali o rozpoczęciu prac nad wzmocnieniem dyscypliny budżetowej dla
strefy euro i państw, które dopiero do niej aspirują.
- Obecna sytuacja pokazuje, że należy wzmocnić i uzupełnić istniejące ramy prawne, by zapewnić stabilność finansów publicznych w strefie euro i zwiększyć jej możliwości działania w zakresie reagowania w czasach kryzysu - głosi przyjęta deklaracja szefów państw i rządów strefy euro.
- Grecki przypadek musi pozostać wyjątkowy i musimy podjąć te środki, by uniknąć powtórki w przyszłości. To sugestia strefy euro, ale zgodziła się na nią cała Rada Europejska (czyli 27 krajów) - powiedział na zakończenie pierwszego dnia szczytu Herman Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej. Do końca roku powołana przez niego grupa robocza przedstawi raport o możliwościach wzmocnienia zarządzania ekonomicznego w strefie euro.
Premier Donald Tusk powiedział, że dla Polski kluczowe jest, aby ważnych dla całej UE decyzji wymuszających stabilność finansów publicznych, nie podejmowała tylko grupa państw strefy euro.
Polska, która zamierza przyjąć wspólną walutę, zabiega o to, by brać udział w decyzjach, które mogą kształtować strefę euro i warunki jej rozszerzenia. Dlatego chce podejmowania decyzji w gronie 27 krajów.
- Opowiadam się za jak największą dyscypliną budżetową, ale chciałbym, żeby te mechanizmy wypracowała cała Rada Europejska po poważnej rozmowie, a nie tylko grupa państw i ten argument został przyjęty - powiedział premier.
