W piątek 19. marca podczas ostatniej godziny handlu na
GPW inwestorzy przecierali oczy ze zdumienia. O godz. 14.55 wartość indeksu WIG20 wynosiła 2435,43 pkt (spadek o 0,41 proc. w stosunku do otwarcia), a już o 15.17 wzrosła do 2488,5 pkt (o 1,76 proc.). Mimo że inwestorzy spodziewali się dużych wahań kursów tego dnia - wygasały
kontrakty terminowe - to tak duże zmiany mogą świadczyć o celowej manipulacji kursem. Komisja Nadzoru Finansowego natychmiast wszczęła śledztwa.
W poniedziałek KNF oświadczyła: Ustaliliśmy, że zlecenia pochodziły głównie od zagranicznej instytucji finansowej z Londynu. Do końca tego tygodnia Urząd Komisji Nadzoru Finansowego powinien rozstrzygnąć, czy doszło do manipulacji w końcówce piątkowej sesji na akcjach z WIG20, czy też nie" - stwierdził Łukasz Dajnowicz z KNF.
W piątek KNF rozesłała komunikat, w którym dementuje wcześniejsze oświadczenia: "Nie potwierdziła się teza, że było to świadome działanie zagranicznej instytucji finansowej w celu osiągnięcia korzyści na rynku".
- W toku czynności sprawdzających zostały natomiast zidentyfikowane inne okoliczności, które są związane z postępowaniem podmiotów nadzorowanych przez KNF. (...) Obecnie skupiamy się na analizie sposobu realizacji dyspozycji klienta przez dom maklerski - informuje w piśmie Łukasz Dajnowicz.
Kiedy to może się wyjaśnić? - To kwestia kilku tygodni, musi się odbyć kilka formalnych przesłuchań - mówi serwisowi Wyborcza.biz Łukasz Dajnowicz.
