Biznes Ludzie Pieniądze

MFW: Węgry muszą ciągle pilnować swoich finansów publicznych

lez
26.03.2010 , aktualizacja: 26.03.2010 23:23
A A A Drukuj
Międzynarodowy Fundusz Walutowy chwali Węgry za walkę z kryzysem. Jednocześnie ostrzega, że rząd w Budapeszcie musi jeszcze zacisnąć pasa, jeśli chce obniżyć deficyt sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB w 2011 r.
Premier Węgier Ferenc Gyurcsanyi
Fot. CEDRIC JOUBERT ASSOCIATED PRESS
Premier Węgier Ferenc Gyurcsanyi
Węgry w czasie światowego kryzysu musiały mocno zacisnąć pasa. Jesienią 2008 r. kraj ratował się pożyczką od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Unii Europejskiej oraz Banku Światowego wartą w sumie 20 mld euro (choć Budapeszt nie wykorzystał całej tej kwoty). Warunkiem było przeprowadzenie reform finansów publicznych.

- Węgry zrobiły duży postęp w kierunku wzmocnienia swoich finansów publicznych - podał w najnowszym raporcie Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Okupiły to dużą recesją. Według MFW w tym roku węgierska gospodarka skurczy się o blisko 0,2 proc. (spadek PKB w 2009 r. sięgnął 6,3 proc.).

W zeszłym roku deficyt sektora finansów publicznych na Węgrzech sięgnął 3,9 proc. PKB, w tym roku planowany jest na 3,8 proc. PKB. To dużo mniej niż w innych krajach - w Polsce sięgnął w zeszłym roku 7,2 proc. PKB. Ale od 2011 r. na Węgrzech podwyższony zostanie najwyższy próg podatkowy, co zdaniem MFW może kosztować państwowy budżet około 0,5 proc. PKB. Dlatego zdaniem MFW, by zgodnie z obietnicami obniżyć deficyt do 3 proc. PKB w 2011 r., władze w Budapeszcie muszą jeszcze znaleźć oszczędności warte w sumie 1,25 proc. PKB.

Ekonomiści zwracają uwagę, że w kwietniu na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. A to może zachęcić węgierskich polityków do sięgnięcia do państwowej kasy. W przeszłości to właśnie hojnie rozdawane publiczne pieniądze wpędzały Węgry w kłopoty.

Najgłośniejszy przypadek był w 2006 r. Wtedy światło dzienne ujrzały tzw. taśmy prawdy. "Spieprzyliśmy sprawę. Nie trochę, ale bardzo. Jeszcze nigdy żaden europejski kraj nie namieszał tak jak my. Ostatnie półtora roku czy dwa lata były jednym wielkim kłamstwem" - te słowa ówczesnego premiera Węgier Ferenca Gyurcsánya wyprowadziły masowo Węgrów na ulice Budapesztu. Premier w swojej wypowiedzi odnosił się do przedwyborczych obietnic podwyżek płac i emerytur, o których wiedział, że i tak nie mają szans na realizację, bo finanse państwa są w opłakanym stanie.

W 2006 r. deficyt sektora finansów publicznych na Węgrzech sięgnął 9,3 proc. PKB. Wtedy był to poziom niewyobrażalnie wysoki, ale było na kilka lat przed obecnym kryzysem finansów publicznych w Europie.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy