Między Bożym Narodzeniem a sylwestrem 2008 r. energetykom dosłownie grzały się faksy. Zgłaszali dziesiątki wniosków o przyłączenie nowych elektrowni do sieci, którą zawiaduje państwowa spółka PSE Operator. Chcieli zdążyć przed końcem roku, bo tuż przed świętami 2008 r. UE uzgodniła pakiet klimatyczno- energetyczny. Zgodnie z nim po 2013 r. uprawnienia do emisji dwutlenku węgla, które dziś elektrownie dostają za darmo, będzie trzeba kupować na aukcjach.
Polska wynegocjowała ulgi - nasze stare elektrownie oraz te, w których "proces inwestycyjny" zaczął się przed końcem 2008 r., miały aż do 2020 r. dostawać część uprawnień wciąż za darmo.
Firmy na gwałt chciały więc udowodnić, że budują nowe elektrownie. Wnioski były pisane tak pospiesznie, że część z nich PSE Operator odesłał do uzupełnienia.
Od tamtego czasu minął rok i trzy miesiące. "Gazeta" dowiedziała się, ile wniosków faktycznie zamieniło się w umowy o przyłączenie do sieci. To właśnie taka umowa naprawdę daje zielone światło do budowy elektrowni - PSE Operator ustala, czy sieć na danym obszarze jest wystarczająco rozwinięta lub jak należy w nią zainwestować, aby prąd z elektrowni mógł popłynąć.
Okazało się, że z 22 tys. MW ostało się na razie tylko 3763. Kto je wybuduje?
Umowę ma już Enea, która chce wybudować dwa węglowe bloki po 1000 MW na miejscu obecnie działającej elektrowni w Kozienicach. - Umowę mamy na 1000 MW, ale PSE Operator stwierdził, że sieć jest tam wystarczająco dobrze rozwinięta, aby przyjąć 2 tys. - mówi rzecznik Enei Paweł Oboda.
Kolejną umowę na 1000 MW podpisał inny państwowy koncern Energa. Chodzi o blok 1000 MW, który zastąpi stary, działający dziś w elektrowni Ostrołęka.
Na razie żadnej umowy z PSE Operator nie podpisały dwa największe państwowe koncerny - Tauron i Polska Grupa Energetyczna. Ta ostatnia ma według naszych informacji podpisać w przyszłym tygodniu umowę na przyłączenie nowego bloku w
Opolu. Trwa już tam
przetarg na firmę, która wybuduje elektrownię.
Polskie koncerny miały też wielkie plany inwestowania w nowe elektrownie na gaz. W porównaniu z węglowymi mają wielką zaletę - emitują o połowę mniej dwutlenku węgla. 460 MW na gaz Tauron chce wybudować 600 MW w Stalowej Woli, Energa 200 MW w Gdańsku (wspólnie z Lotosem) i 800 MW razem z irlandzkim partnerem.
Na razie jednak umowę o warunkach przyłączenia do sieci podpisała tylko jedna firma. Chodzi o 460 MW. PSE Operator nie ujawnia, o jaką spółkę chodzi, ale prawdopodobnie to inwestycja PKN Orlen, który wysąpił o przyłączenie siłowni o takiej właśnie mocy. Orlen współpracuje z francuskim GdF Suez. Elektrownia ma powstać w okolicach Włocławka.
Dlaczego prace nad budową elektrowni idą tak powoli? Państwowe spółki muszą dogadać się z bankami, żeby zapewnić sobie finansowanie, co w obecnych czasach nie jest proste. A prywatne czekają na decyzję rządu, która inwestycja skorzysta z okresu przejściowego wynegocjowanego z Unią i dostanie darmowe uprawnienia do emisji dwutlenku węgla przed 2020 r. To jednak ostatecznie okaże się dopiero w 2011 r.
Nowe elektrownie muszą zapewnić nam prąd już za dziesięć lat. W ciągu najbliższej dekady trzeba będzie bowiem wyłączyć wiele starych siłowni, budowanych jeszcze w ramach wielkich gierkowskich inwestycji.
Na podstawie deklaracji koncernów PSE Operator musi ocenić, czy nie grozi nam brak prądu. Na razie opracował dwa scenariusze - optymistyczny i pesymistyczny. Według tego drugiego elektrownie nie powstaną i w 2020 r. może nam brakować aż 12 tys. MW mocy.
