Biznes Ludzie Pieniądze

Tusk: Unijna strategia dobra dla Polski

Tomasz Bielecki, Bruksela
26.03.2010 , aktualizacja: 26.03.2010 23:18
A A A Drukuj
Unia Europejska nie zapomni o potrzebie budowy autostrad, kolei i sieci internetowych. - Niedawno wydawało się, że nowa unijna strategia może niekorzystnie zmienić priorytety. Udało się temu zapobiec - mówił w piątek Donald Tusk po szczycie UE w Brukseli.
Premier Tusk na konferencji po powrocie ze szczytu UE
Premier Tusk na konferencji po powrocie ze szczytu UE


Jeszcze przed szczytem premier przekonywał (w specjalnym liście do innych europejskich przywódców), że wielomiliardowe inwestycje w "twardą" infrastrukturę, czyli m.in. drogi i linie kolejowe, powinny pozostać priorytetem w nowej unijnej strategii gospodarczej Europa 2020. Ma ona obowiązywać przez najbliższą dekadę.

- Baliśmy się, że ta nowa strategia będzie alternatywą dla obecnego planu rozwoju Europy. Może niektóre obawy były na wyrost, ale zmobilizowało nas to do skutecznej obrony dotychczasowych priorytetów - mówił wczoraj zadowolony Tusk.

Przywódcy UE zgodzili się bowiem, że wspólna polityka rolna oraz polityka spójności, czyli programy, z których obficie korzysta Polska, "będą wspierać nową gospodarczą strategię Europa 2020, a projekty infrastrukturalne będą jednym z jej elementów". To niweluje obawy Polaków, że przygotowany przez Komisję Europejską projekt strategii jest napisany głównie pod "stare" kraje UE, które nie muszą wyrównywać zacofania w sprawie infrastruktury i mogą skupiać się na inwestycjach, np. w badania naukowe.

Ostateczna wersja strategii Europa 2020 na czerwcowym szczycie UE. Kraje UE czeka jeszcze żmudne doszlifowywanie tego dokumentu, bo każdy szczegół - jak obawiają się niektóre kraje UE - może mieć wpływ na przyszły budżet Wspólnoty (na lata 2014-20).

Choć zapisanie polityki spójności czy też budowy dróg w strategii Europa 2020 nie jest żadną gwarancją, że dotacje z unijnego budżetu do np. budowy polskich autostrad pozostaną na poziomie podobnym do dziś, to te zapisy będą na pewno pomocną bronią w bitwie o unijne pieniądze, która rozpocznie się w 2012 r. - Nie wyolbrzymiałbym znaczenia strategii Europy 2020 na przyszły budżet. Ale warto było dmuchać na zimne i wywalczyć korzystne zapisy - mówi jeden z polskich eurokratów.

Jednak to nie debata o Europie 2020 zdominowała zakończone wczoraj spotkanie szefów unijnych państw i rządów w Brukseli. Główny spór dotyczył pomocy finansowej dla Grecji. Po gorączkowych negocjacjach między Francją, która chciała uniknąć zaangażowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), oraz Niemcami, które nie mają ochoty na pomaganie Grekom z własnej kasy, kraje strefy euro zatwierdziły w czwartek w nocy plan kompromisowy. Oceniany jako wygrana kanclerz Angeli Merkel.

Zgodnie z nim Grecja w "ostateczności" (czyli gdy nie będzie mogła zebrać pieniędzy na rynku) będzie mogła zwrócić się o pomoc jednocześnie do MFW i krajów euro. Te ostatnie uruchomią kredyty - na zasadzie dwustronnej i bez ulg w oprocentowaniu - po jednogłośnej zgodzie krajów euro. - To niezły plan. Obietnica pomocy, jeśli zajdzie taka potrzeba, pozwoli odetchnąć rządowi i da Grekom zachętę do wypełnienia obietnic cięć budżetowych - mówił wczoraj Platon Monokrussos z EFG Eurobank w Atenach.

Wielu ekspertów ostrzega jednak przed zbytnim entuzjazmem. Niemcy mogą bowiem zawetować przyszłą pomoc (w głosowaniu strefy euro), zaś wsparcie MFW stanie pod znakiem zapytania, gdyby grecki rząd nie był w stanie przeprowadzić kolejnych cięć budżetowych - których Fundusz pewnie zażądałby.

Przywódcy strefy euro zapowiedzieli też wczoraj, że chcą wzmocnić wzajemny nadzór nad polityką finansową swych krajów. Chcą, by w przyszłości piętnowano nie tylko statystyczne oszustwa (takie, jakich dopuścili się Grecy), ale i błędy w planach budżetowych.

Projekt przepisów, które mają taką interwencję umożliwić, powstanie do końca tego roku.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy