Los niezwykłej przesyłki z USA zawierającej 44 skrzynie papierów wartościowych mógłby posłużyć za scenariusz filmu sensacyjnego. Były, zniknęły, znów się pojawiły. W końcówce tej historii są nawet służby specjalne, które badają, kto chce na podstawie tych papierów wyłudzić państwowy majątek - w lutym tego roku ABW zatrzymała kilka osób, które reaktywowały przedwojenną śląską spółkę Giesche SA. Jej wszystkie akcje też były w amerykańskich skrzyniach.
Zaginione, skradzione?
Wysłane do Polski akcje i obligacje IIRP należały do obywateli amerykańskich, którzy przed wojną tu inwestowali. Po nacjonalizacji jedyną szansą na odzyskanie przez nich utraconego w Polsce majątku było dogadanie się obu rządów co do odszkodowań. O wypłacie pełnej kwoty nie było mowy, rządy ustaliły w 1960 r., że Polska przekaże USA 40 mln dol., a Amerykanie zadbają, by sprawiedliwie je rozdzielić pomiędzy swoich obywateli. Do USA popłynęły dolary, a w drugą stronę w 1968 r. wysłano skrzynie wykupionych przez PRL akcji i obligacji. Polska zawarła podobne umowy z rządami innych państw: Francją, Danią, Szwajcarią, Szwecją, Wlk. Brytanią, Norwegią, USA, Belgią i Luksemburgiem, Grecją, Holandią, Austrią i Kanadą.
Przesyłka była gigantyczna. Na akcje niektórych spółek, np. Śląskich Zakładów Elektrycznych czy Wspólnoty Interesów Górniczo-Hutniczych, trzeba było po kilka skrzyń. Teoretycznie po spłaceniu USA Polska powinna mieć z głowy roszczenia z tytułu tych papierów. Ale tak się nie stało, bo w tajemniczych okolicznościach zawartość skrzyń z USA znalazła się na rynku, początkowo kolekcjonerskim. Bomba wybuchła w lutym tego roku, gdy ABW zatrzymała kilka osób związanych z reaktywowaną przedwojenną spółką Giesche SA, która starała się o zwrot gigantycznego majątku na Śląsku. Nie ma wątpliwości, że do jej wskrzeszenia posłużyły akcje z amerykańskich skrzyń, bo znajdował się tam cały przedwojenny kapitał spółki - łącznie 172 akcje, każda o nominale miliona złotych.
Jak to możliwe, że polskie władze straciły kontrolę nad taką górą papierów wartościowych?
Ministerstwo Finansów ma w sumie ponad 600 tys. sztuk przedwojennych papierów wartościowych przechowywanych teraz w specjalnie zabezpieczonym pomieszczeniu. Wśród nich przekazane w ramach umów odszkodowawczych przez Belgię i Luksemburg. Papierów z USA nie ma. Ale są ślady, że być może kiedyś tam trafiły. "Być może", bo z dokumentów ministerstwa wynika, że w1968r. pracownik ambasady USA miał kontaktować się z ministerstwem, aby przekazać przesyłkę. W resorcie jest również list przewozowy towarzyszący 44 skrzyniom. Ale nigdzie nie ma dowodu, że zostały one zdeponowane właśnie w resorcie. Brakuje potwierdzenia odbioru przesyłki. W Ministerstwie Finansów poinformowano nas, że nigdy nie stwierdzono, aby papiery wartościowe zostały stamtąd skradzione lub zaginęły. Dlatego nie podejrzewano popełnienia przestępstwa i nie skierowano zawiadomienia do organów ścigania.
Resort zapewnia, że teraz przed - wojenne papiery są przechowywane w zabezpieczonym miejscu. Ale jak było 20, 30, 40 lat temu? Z relacji kilku osób, które dwie dekady temu widziały przedwojenne papiery w resorcie, wynika, że były wówczas traktowane po macoszemu i na dobrą sprawę nikt się nimi nie przejmował.
- Gdy w1989r. weszliśmy do budynku Ministerstwa Finansów, przedwojenne papiery wartościowe leżały w piwnicy. Tego były sterty, nieskatalogowane. Oglądaliśmy je i korzystaliśmy z przedwojennych rozwiązań, przygotowując emisje nielicznych istniejących fizycznie obligacji III RP. Na pewno nikt niczego nie brał sobie na pamiątkę. Akcji i obligacji otrzymanych w ramach umowy z rządem USA sobie nie przypominam -powiedział nam anonimowo były wysoki pracownik Ministerstwa Finansów.
Giesche to wierzchołek góry lodowej
W"Dużym Formacie" swoją historię akcji Giesche przedstawił jeden z największych kolekcjonerów przedwojennych papierów wartościowych Ryszard Kowalczuk. Twierdzi on, że do skupu makulatury przy ul. Różanej w Warszawie w1981r. przyjechały trzy ciężarówki z papierem. Pracownicy wśród sterty dokumentów znaleźli pakiet przedwojennych akcji Giesche, uratowali je od przemielenia i zanieśli na targ staroci na warszawskim Kole, gdzie kupił je ktoś, od kogo papiery odkupił później Kowalczuk. To właśnie od niego odkupiły akcje osoby, które reaktywowały później spółkę Giesche. Za 100 akcji zapłacili 200 tys. zł.
Udało się nam ustalić, że z amerykańskich skrzyń, które nie wiadomo gdzie dokładnie trafiły w latach 60., ktoś zabrał nie tylko papiery Giesche, ale także wielu innych spółek. Mamy bowiem list przewozowy, który pozwala częściowo wyjaśnić tajemnicę losów skarbu II RP.
Pokazaliśmy list Leszkowi Koziorowskiemu, prezesowi Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych. Amerykanie dość dokładnie opisali przesłane do Polski papiery wartościowe. Liczący 73 strony list zawiera: ich nazwy, liczbę sztuk, opis nominału i często - co bardzo ważne - dokładne numery seryjne. Ta ostatnia informacja pozwala wyłowić konkretne akcje i obligacje znajdujące się w obiegu oraz jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy znajdowały się w przesyłce z USA.
- Poza Giesche mam w kolekcji akcje co najmniej ośmiu spółek pochodzące z amerykańskich skrzyń. Kupiłem je z drugiej ręki od kolekcjonerów. Chodzi o akcje Fabryki Cementu "Szczakowa", Towarzystwa Przemysłu Chemiczno- -Farmaceutycznego dawniej Magister Klawe w Warszawie, Carl Schaff & Co., Thonet-Mundus Polskie Fabryki Mebli Giętych, Gnaszyńskiej Manufaktury w Gnaszynie, Przędzalni i Tkalni Juty i Lnu "Warta", Fabryki Wyrobów Sukiennych Ch. Rubin w Tomaszowie Mazowieckim. Ich numery są wyszczególnione w liście przewozowym - powiedział nam Leszek Koziorowski.
Za akcję Giesche o nominale miliona złotych zapłacił 65zł. Przed wojną za milion można było kupić kilka kamienic.
Reprinty kilku akcji pochodzących z USA zostały także opublikowane w książce "Polskie papiery wartościowe" wydanej w1994r., a napisanej przez nieżyjącego już przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych Lesława Pagę i prof. Leszka Kałkowskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, jednego z najbardziej znanych ekspertów od przedwojennych papierów. Znajdują się tam akcje np. Giesche, Zakładów Przemysłu Bawełnianego Ludwik Geyer iPolryżu. - Nie mam wiedzy, skąd pochodziły te akcje. Ale nie pożyczaliśmy ich z Ministerstwa Finansów - powiedział nam prof. Kałkowski.
Zatem nie wiemy, co dokładnie stało się ze skrzyniami, ale pewne jest jedno: ich zawartość powinna zostać zniszczona albo spoczywać w rządowych skarbcach, bo to państwo było ich właścicielem. Papiery są na okaziciela i mogą służyć do reaktywowania przedwojennych spółek. Mimo że bez wątpienia zostały wykupione przez rząd polski, to nie zostały w żaden sposób oznaczone lub przedziurkowane w celu unieważnienia.
Boi się rząd, boi się opozycja
Minister gospodarki poinformował na początku marca, że podtrzymał decyzję z listopada 2009 r. o umorzeniu postępowania z wniosku Giesche o ocenę legalności decyzji nacjonalizacyjnej, bo - jak podano - roszczenia związane z upaństwowieniem majątku spółki zostały zaspokojone na podstawie umowy między rządami Polski i USA z 1960 r.
Ministerstwo Gospodarki naliczyło ponad 100 reaktywowanych przed - wojennych spółek. Wicepremier Waldemar Pawlak powiedział w Sejmie, że wymiar finansowy ich roszczeń znacznie przekracza 100 mld zł, czyli ponad jedną trzecią rocznych wydatków państwa.
Groźba wypłaty gigantycznych odszkodowań wskrzeszonym w podejrzanych okolicznościach przedwojennym spółkom zmobilizowała rząd do szybkich działań legislacyjnych. W połowie marca Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS), która utrudni reaktywację spółek. Co ciekawe, za rządowym projektem murem stanęły też opozycyjne kluby PiS i Lewicy. Wszyscy posłowie bez wyjątku głosowali za zmianami.
Zmiany w KRS mają ukrócić reaktywację spółek zawiązanych przed 1 września 1939 r. np. przez osoby, które nie powinny mieć do tego prawa, bo kupiły akcje za bezcen na pchlim targu. Przede wszystkim zaś kuratora do spółki będzie mógł wprowadzić wyłącznie sąd rejestrowy, a nie opiekuńczy. KRS musi też o każdej próbie wpisania spółki zawiązanej przed 1 września 1939 r. informować prokuratora, który ją prześwietli. Będzie mieć prawo wnioskować o uchylenie uchwał walnego, jeśli będą one np. godzić w interesy wspólników lub osób trzecich. Prokurator będzie miał też możliwość sprawdzenia spółek już zarejestrowanych w KRS.
- Proponowana nowelizacja wzmacnia kontrolę nad procesem reaktywacji spółek utworzonych przed 1 września 1939 r., przyznając sądom rejestrowym kompetencje do badania prawidłowości nabycia tytułów prawnych, akcji, udziałów, powoływania składów osobowych zarządów i rad nadzorczych tych spółek -mówiła w Sejmie poseł sprawozdawca Bożena Szydłowska. Zaznaczyła również, że nowe regulacje nie umniejszą praw uprawnionych spółek do zgłaszania roszczeń za utracony majątek, lecz jedynie spowodują, że nie będą tego robić spółki niemające do tego tytułu prawnego. To ważne, bo część spółek jest reaktywowana przez rzeczywistych spadkobierców przedwojennych właścicieli.
- Jeśli komuś należy się odszkodowanie, to prawowitym właścicielom spółek, którzy zostali skrzywdzeni przez państwo. Chichotem historii byłoby, gdyby odszkodowania trafiały do osób, które kupiły papiery kolekcjonerskie, nie zaś prawa majątkowe z nimi związane, a obecnie próbują de facto wyłudzić odszkodowania z pominięciem rzeczywiście skrzywdzonych przedwojennych akcjonariuszy - uważa Leszek Koziorowski.
Co kryły w sobie skrzynie przesłanie w 1968 r. z USA?
Znajdowały się tam akcje spółek: Giesche, Stowarzyszenie Mechaników Polskich z Ameryki, Lilpop, Rau iLowenstein, Bank Polski, Galicyjskie Towarzystwo Naftowe "Galicja", Fabryka Czekolady "Plutos", Zakłady Hohenlohego Sp. Akcyjna Wełnowiec, Tomaszowska Fabryka Sztucznego Jedwabiu, Towarzystwo Zakładów Przędzalni Bawełny, Tkalni i Blacharni "Zawiercie", Warszawsko-Ryska Fabryka Wyrobów Gumowych "Rygawar", Zjednoczone Browary Warszawskie Haberbusch i Schiele, Warszawskie Towarzystwo Fabryk Cukru, Cukrownia i Rafineria "Lublin", Spółka Akcyjna Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich, Bank Kwilecki, Potocki i S-ka, Spółka Akcyjna H. Cegielski, Wspólnota Interesów Górniczo-Hutniczych, Jaworznickie Komunalne Kopalnie Węgla, Sierszańskie Zakłady Górnicze, Polskie Zakłady Chemiczne "Nitrat", Fabryki Cementu "Szczakowa", Towarzystwa Przemysłu Chemiczno-Farmaceutycznego d. Magister Klawe wWarszawie, Carl Schaff & Co., Thonet- Mundus Polskie Fabryki Mebli Giętych, Gnaszyńska Manufaktura, Przędzalnia i Tkalnia Juty i Lnu "Warta", Fabryka Wyrobów Sukiennych Ch. Rubin wTomaszowie Maz.