Dziś z wizytą w
Warszawie przebywa szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn. Rząd stara się o przedłużenie elastycznej linii kredytowej wartej 20 mld dolarów, która była naszym dodatkowym zabezpieczeniem w najbardziej burzliwych momentach kryzysu finansowego.
CZYTAJ TAKŻE:
Co w czasie poniedziałkowej wizyty w Polsce mówił Strauss-Kahn Wywiad z szefem MFW: Dobrze, że opóźniamy przyjęcie euro Strauss-Kahn spotkał się m.in. z szefem NBP Sławomirem Skrzypkiem. Około południa zarząd NBP opublikował komunikat, w którym oświadczył, że
Polska nie potrzebuje już wsparcia Funduszu. - Sytuacja polskiej gospodarki i systemu finansowego jest obecnie na tyle dobra, że Polska może przejść z grona państw, którym
MFW udziela wsparcia, do grona tych, które za pośrednictwem MFW pomagają innym krajom w przezwyciężaniu skutków globalnego kryzysu - czytamy w komunikacie.
Elastyczna linia kredytowa to rodzaj polisy ubezpieczeniowej, za którą Polska płaciła około 180 mln złotych.
Przedłużenie umowy z MFW nie jest możliwe bez podpisu Sławomira Skrzypka.
Zdaniem dzisiejszego wydania Dziennika Gazety Prawnej tak ostre stanowisko w sprawie linii to rewanż zarządu NBP za działania Rady Polityki Pieniężnej w sporze o podział pieniędzy wypracowanych przez bank w ubiegłym roku (o tym Rada będzie dyskutować na wtorkowym posiedzeniu). Gazeta pisała w ubiegłym tygodniu, że konflikt między zarządem a częścią członków RPP zaostrzył się po tym, gdy zarząd chciał ograniczenia wpłaty z zysku banku do budżetu państwa. Zgodnie z własnym przekonaniem interpretował zasady księgowe, ustalane przez RPP. Rada postanowiła więc zmienić te zapisy tak, by były one jednoznaczne. Stawką są 4 mld złotych, które albo podwoją pulę wpłaconą do budżetu (trafiłoby tam wówczas nie 4 a 8 mld zł) albo zostaną odłożone w NBP na czarną godzinę.
Zarząd banku do swego sporu z rządem włączył drugą międzynarodową instytucję finansową -
Europejski Bank Centralny. Poprosił EBC o oficjalną opinię na temat planowanych przez Radę zmian w zasadach tworzenia rezerw. Zdaniem części członków Rady tylko po to by przeciągnąć całą sprawę. EBC ma na odpowiedź 30 dni, tymczasem do końca kwietnia
bank centralny musi przedstawić swój bilans.
