Biznes Ludzie Pieniądze

Steve Jobs to najcenniejszy szef na świecie. Jest wart 25 mld dol

Tomasz Grynkiewicz
29.03.2010 , aktualizacja: 29.03.2010 19:42
A A A Drukuj
Steve Jobs jest "najprawdopodobniej" najcenniejszym szefem na świecie. Jego wartość prestiżowy magazyn "Barron's" oszacował na 25 mld dol!
Steve Jobs, szef Apple
Fot. Paul Sakuma / AP
Steve Jobs, szef Apple
Czytaj także: Przywódcy-wojownicy. Cykl o liderach zarządzania

- Apple jest fenomenalną organizacją, ale napędza ją głównie geniusz Jobsa - tak w naszym cyklu "Przywódcy wojownicy" mówił Brian Bacon, założyciel Oxford Leadership Academy, trener m.in. Ruperta Murdocha, szefa News Corp.

Geniusz kolejny raz został doceniony - tym razem Jobs znalazł się na liście 30. najbardziej szanowanych szefów prestiżowego magazynu finansowego "Barron's".

"Gdy sporządzasz listę wybitnych zarządzających, to wybór, by zacząć od Steve'a Jobsa, jest oczywisty" - czytamy w magazynie. Choć Barron's swoją listę układa alfabetycznie, nie przyznając miejsc poszczególnym prezesom, nie szczędzi superlatyw szefowi Apple.

Docenia zmiany, jakie Apple dokonał w branży muzycznej (iTunes, iPod), komórkowej (iPhone, AppStore), a teraz próbuje sił w branży wydawniczej (iPad).

"To prawdopodobnie najcenniejszy szef na świecie, biorąc pod uwagę spadek notowań spółki, gdy ujawniono, że Jobs ma kłopoty zdrowotne" - czytamy. "Barron's" zauważa, że Apple na giełdzie jest już warte ponad 200 mld dol. Z czego - jak szacuje magazyn - sam Jobs daje przynajmniej 25 mld dol.

To kolejne wyróżnienie dla szefa Apple. W grudniu ub.r. magazyn "Harvard Business Review" uznał go za najbardziej skutecznego zarządzającego, doceniając to, że w ciągu ostatnich 12 lat, kiedy Jobs kierował firmą, jej wartość na giełdzie wzrosła aż o 150 mld dol. Jesienią magazyn "Fortune" przyznał Jobsowi tytuł Zarządzającego Dekady.

Jedna trzecia listy "Barron's" to szefowie spółek technologiczno-internetowych. Poza Jobsem jest m.in. Jeff Bezos z Amazon.com, John Chambers z Cisco Systems, Mark Hurd z Hewlett-Packard, Samuel Palmisano z IBM czy Ma Huateng z chińskiego Tencenta.

Mimo słabszego roku funduszu inwestycyjnego Berkshire Hataway na liście tradycyjnie znalazł się jego założyciel, 79-letni Warren Buffett. "Barron's" podkreśla, że w kryzysie "zarobił tyle, co duży koncern", czyli ponad 20 mld dol.

Na liście magazynu jest 11 nowych nazwisk, m.in.: Larry Ellison, założyciel i szef Oracle, który w kryzysowym roku przejął Sun Microsystems, jednego z największych rywali; Bart Becht z Reckitt Benckiser (za "stworzenie europejskiej wersji Procter & Gamble"), Tim Solso, który z firmy Cummins uczynił lidera wśród producentów silników Diesla, oraz Reed Hastings, szef wypożyczalni Netflix, który w porę zorientował się, jak poradzić sobie ze zmianami, które internet przyniósł w branży filmowej.

Z listy wypadli zaś m.in.: Chase Carey, prezes operatora satelitarnego DirecTV, który "wybrał rolę gracza numer 2 w News Corp.", Satoru Iwata, szef Nintendo (bo "konsola Wii straciła swój rozpęd"), Lakshmi Mittal, szef koncernu stalowego ArcelorMittal (za "zbytnie zadłużenie") czy Jean-Bernard Levy, kierujący medialnym koncernem Vivendi.

"Barron's" przyznał się przy okazji do kilku wpadek. "Jesteśmy zawstydzeni, że w przeszłości na naszej liście znalazł się Fred Goodwin, były szef Royal Bank of Scotland" - piszą twórcy listy (zadłużony po uszy RBS musiał ratować brytyjski rząd). Żałują, że znalazł się na niej również Dick Fuld z Lehman Brothers.

Lista magazynu "Barron's" nie opiera się na statystykach, choć twórcy bacznie przyglądają się notowaniom spółek, i to najchętniej tym, których wartość na giełdzie wynosi przynajmniej kilka miliardów dolarów. W ciągu ostatniego roku notowania spółek kierowanych przez "trzydziestkę Barron's" wzrosły przeciętnie o 91 proc. Przy wyborze najlepszych zarządzających równie ważne są jednak opinie analityków z Wall Street i inwestorów.







Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów