Do najbardziej potrzebujących należy Allied Irish Banks, właściciel polskiego Banku Zachodniego WBK. Kiedy "The Irish Times" napisał, że irlandzki rząd prawdopodobnie przejmie 70 proc. udziałów w AIB, kurs akcji banku runął na łeb na szyję. Pod koniec dnia na giełdzie w Dublinie kosztowały 3,8 euro, ponad 15 proc. mniej niż dzień wcześniej. Takiego spadku cen akcje AIB nie zanotowały od pięciu miesięcy. - Taka wiadomość byłaby bardzo niekorzystna dla obecnych akcjonariuszy. Do tej pory zarząd deklarował, że będzie się starał pozyskać pieniądze na własną rękę, nie zwracając się do państwa - skomentował dla Bloomberga Emer Landg, analityk biura maklerskiego Davy. W reakcji zarząd banku przyznał, że prowadzi rozmowy z nadzorem na temat wymogów kapitałowych i wyda oświadczenie, gdy dobiegną one końca.
AIB od roku nie jest w stanie stanąć na własnych nogach przygnieciony ciężarem złych kredytów. Nie wystarczyło 3,5 mld euro, które otrzymał w ubiegłym roku z państwowej kiesy. Żeby mu pomóc, rząd w Dublinie utworzył specjalną agencję (National Asset Management Agency - NAMA), która ma przejmować od instytucji finansowych nieściągalne długi. Ale nie zapłaci bankom 100 proc. wartości tych aktywów, tylko przejmie je z dużym dyskontem - toczą się negocjacje, z jakim upustem NAMA będzie przejmować od banków złe kredyty.
