- Jesteśmy zdeterminowani, aby znaleźć przyczynę niezamierzonego przyspieszania w autach Toyoty - powiedział Ray LaHood, sekretarz Departamentu Transportu odpowiadającego m.in. za bezpieczeństwo w autach. Z powodu wadliwego pedału gazu Toyota w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wezwała do serwisów ponad 8,5 mln aut na całym świecie w celu naprawienia usterki. Kilka tygodni temu pojawiły się jednak głosy, że usterka nie została naprawiona, a wada nie została zlikwidowana.
Eksperci z
NASA mają zbadać elektroniczny system kontroli auta, który prawdopodobnie odpowiada za usterkę i wskazać ją. Osobne "śledztwo", które potrwa nawet 15 miesięcy, przeprowadzi też Narodowa Akademia Nauk, niezależna organizacja dotowana przez amerykański Kongres. Przeprowadzi ona szczegółowe badania wadliwych aut i przedstawi specjalną rekomendację, jak można wyeliminować usterki.
- Wierzymy, że spojrzenie z zewnątrz pomoże nam stwierdzić, czy rzeczywiście elektronika odpowiada za ten problem - mówi LaHood, którego departament jest krytykowany za to, że nie znalazł źródła problemu. - Producenci samochodów weszli w erę elektroniki, ale oni ciągle żyją w erze mechanicznej - krytykuje NTHSA Henry Waxman, demokratyczny kongresmen z Kalifornii. - Musimy mieć pewność, że federalna agencja ma wszystkie niezbędne narzędzia, które pozwolą jej zapewnić bezpieczeństwo w produkowanych dzisiaj pojazdach - dodaje.
Eksperci z NASA zbadają sprzęt elektroniczny w autach, jego oprogramowanie i kompatybilność. Wyniki badania zostaną przedstawione NTHSA w połowie 2011 roku. Oba badania będą kosztowały w sumie ok. 3 mln dol.
