Biznes Ludzie Pieniądze

Irlandczycy zadecydowali: BZ WBK pójdzie pod młotek

Nina Hałabuz, Reuters
30.03.2010 , aktualizacja: 31.03.2010 07:48
A A A Drukuj
- Allied Irish Banks zacznie sprzedawać swoje spółki w USA, Anglii i Polsce, aby podwyższyć kapitał - poinformował Brian Lenihan, minister finansów Irlandii. Ale i tak zdaniem analityków grupa nie uniknie nacjonalizacji.
- W pierwszej kolejności będziemy chcieli sprzedać biznes w Wielkiej Brytanii, nasze udziały w Banku Zachodnim WBK oraz w amerykańskim banku M&T - poinformował w komunikacie zarząd Allied Irish Banks. Piotr Gajdziński, rzecznik BZ WBK, nie chciał komentować tych informacji. Podkreślił tylko, że pieniądze klientów są całkowicie bezpieczne, a bank działa jak do tej pory.

Przeczytaj jak decyzję Irlandczyków komentuje prezes BZ WBK



Bank Zachodni WBK, który irlandzka prasa ochrzciła "perłą w koronie", to kryzysowy zwycięzca sektora finansowego. W ubiegłym roku, gdy większość banków odnotowała kilkudziesięcioprocentowe spadki zysków, bank, na którego czele od trzech lat stoi prezes Mateusz Morawiecki, poprawił wyniki. W całym 2009 r. zarobił 886 mln zł, o 31 mln zł więcej niż rok wcześniej, chociaż wyhamował z akcją kredytową. Marek Juraś, szef działu analiz w UniCredit CA IB, przyznaje, że BZ WBK zabłysnął na tle swoich konkurentów: ING, BRE czy Kredyt Banku.

Bank Zachodni WBK jest obecnie wyceniany na giełdzie na 14,2 mld zł, czyli blisko 3,7 mld euro. Juraś szacuje, że sprzedając 70-proc. pakiet akcji banku w Polsce, AIB zanotowałby 1 mld euro zysku, który mógłby wliczyć do swojego kapitału i w ten sposób podwyższyć współczynnik wypłacalności.

Kto pokusi się o przejęcie BZ WBK? Analitycy z domów maklerskich nie mają wątpliwości, że po taki kąsek ustawi się kolejka chętnych. Listę otwiera brytyjski gigant HSBC, który w 2003 r. kupił Polski Kredyt Bank, ale obsługuje tylko firmy oraz zamożnych klientów indywidualnych. Analitycy widzą też potencjalnych nabywców wśród wielkich banków francuskich: BNP Paribas, który rok temu przejął Fortis Bank, Société Générale, właściciel Eurobanku i Credit Agricole, do którego należy Lukas Bank.

Marcin Jabłczyński z Deutsche Bank Securities twierdzi z kolei, że przejęciem BZ WBK mógłby być zainteresowany któryś z dużych graczy polskiego rynku bankowego. Wskazuje na Pekao SA, który w ubiegłym roku był najbardziej zyskowną instytucją polskiej branży finansowej. Zarobił 2,4 mld zł, ale tylko 770 mln zł wypłaci inwestorom w formie dywidendy. - Chcemy być silni kapitałowo, żeby zapewnić sobie mocną bazę do rozwoju i móc skorzystać z pojawiających się okazji - stwierdził wiceprezes Luigi Lovaglio.

Irlandzki rząd od dwóch lat szukał sposobu na wydobycie swojego sektora finansowego z zapaści. W okresie boomu na rynku nieruchomości banki zbyt lekką ręką udzielały kredytów, których potem nie były w stanie odzyskać. Na dodatek kraj od dwóch lat tkwi w recesji - w ubiegłym roku gospodarka skurczyła się o 8 proc. Do najbardziej poszkodowanych należały Anglo Irish Bank, Bank of Ireland oraz Allied Irish Banks (AIB), właściciel Banku Zachodniego WBK. Nie pomogło ani wpompowanie 11 mld euro z państwowej kiesy. Z tych pieniędzy 3,5 mld euro trafiło do AIB.

Rząd Briana Cowena stworzył bank złych długów, czyli specjalną agencję, która będzie przejmować od banków komercyjnych i towarzystw budowlanych aktywa warte łącznie 81 mld euro (czyli równowartość jednej trzeciej aktywów polskiego sektora bankowego). Wczoraj Frank Daly, prezes National Asset Management Agency (NAMA), poinformował, z jakim dyskontem będą przejmowane aktywa poszczególnych banków. Za pakiety kredytów przejmowanych od Anglo Irish Bank NAMA zapłaci połowę, za te kupowane od AIB - 57 proc., a od Bank of Ireland - 65 proc. ich nominalnej wartości.

Tak duże dyskonto oznacza, że banki zanotują ogromne straty. AIB straci na tej transakcji ok. 10 mld euro. Analitycy szacują, że sprzedając biznes w USA, Anglii i w Polsce, jest w stanie zebrać 4 mld euro, więc nie obejdzie się bez pomocy rządowej. Inwestorzy od początku tygodnia w panice wyprzedawali akcje AIB. W ciągu dwóch dni straciły jedną czwartą wartości. Wczoraj pod koniec sesji w Dublinie kosztowały 1,25 euro.



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów