Biznes Ludzie Pieniądze

Włamania na Yahoo! Cel - konta dziennikarzy

Tomasz Grynkiewicz
31.03.2010 , aktualizacja: 31.03.2010 14:18
A A A Drukuj
Najpierw konta pocztowe na Gmail, teraz - na Yahoo!. Niezidentyfikowani hakerzy włamali się na skrzynki przynajmniej kilku zagranicznych dziennikarzy i aktywistów pracujących w Chinach
Email
iStock
Email
Atak ujawniono w tym tygodniu - niektórzy dziennikarze pracujący w Chinach i na Tajwanie od 25 marca zaczęli mieć problem z zalogowaniem się na konto pocztowe.

- Dopiero dziś mi się to udało - mówi Kathleen McLaughlin, freelancerka z Pekinu cytowana przez agencję Reuters.

Z kolei dziennikarz "New York Timesa" Andrew Jacobs odkrył, że na jego koncie pocztowym Yahoo! Plus ktoś bez jego wiedzy ustawił przekierowanie wszystkich nowych wiadomości na nieznany mu adres. W sumie takich sygnałów o włamaniach do skrzynek dziennikarzy jest osiem.

Włamano się też do skrzynek należących do członków Światowego Kongresu Ujgurów - to grupa na uchodźstwie, którą Chiny oskarżają o podsycanie nastrojów separatystycznych wśród Ujgurów zamieszkujących prowincję Xinjiang.

- Podejrzewam, że wiele z informacji, które przechowywałem na koncie Yahoo!, zostało ściągniętych - mówi rzecznik grupy Dilxat Raxit. Dodaje, że jego konto było niedostępne aż przez miesiąc.

- Do wielu osób z Lanzhou czy Xi'an, z którymi wcześniej się kontaktowałem, nie mogę się dodzwonić od kilku tygodni - mówi Raxit, zauważając, że pisywał do nich także z konta na Yahoo!, gdzie włamali się hakerzy.

Yahoo! nie chce komentować ataków. Ani ich źródła, ani tego, czy była to zorganizowana akcja, czy raczej niezwiązane ze sobą incydenty.

- Yahoo! potępia wszelkie ataki hakerskie niezależnie od ich pochodzenia, celu czy motywów - mówi tylko rzeczniczka internetowej spółki Dana Lengkeek. I zapewnia, że koncern podejmie stosowne kroki.

Podobne ataki hakerskie na konta Gmail należące do chińskich dysydentów sprowokowały Google do zrezygnowania z cenzury w chińskiej wyszukiwarce, i w efekcie do otwartego konfliktu z władzami w Pekinie.

W przeciwieństwie do Google Yahoo! część swoich serwerów pocztowych ma w Chinach. W 2005 r. na żądanie władz Yahoo! przekazało e-mail, w którym dziennikarz Shi Tao opisał instrukcję rządu dotyczącą relacjonowania obchodów 15. rocznicy wydarzeń na placu Tiananmen. Trafił na dziesięć lat do więzienia, a Yahoo! zostało przesłuchane przed Kongresem USA i publicznie skarcone.







Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy