Jeszcze miesiąc temu Żarnowiec mógł triumfować - w ogłoszonym przez Ministerstwo Gospodarki rankingu lokalizacji elektrowni zajął pierwsze miejsce. To tam miała powstać w latach 80. pierwsza polska elektrownia atomowa, której budowę wstrzymano. Ale atuty zostały - bliskość wody z jeziora potrzebnej do chłodzenia elektrowni oraz możliwość tzw. wyprowadzenia mocy, czyli wybudowania sieci energetycznej, którą będzie przesyłany prąd. Trzeci atut to atrakcyjna ponadstuhektarowa działka, którą włada Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna. Państwowa
Polska Grupa Energetyczna, która ma być inwestorem polskiej elektrowni jądrowej, rozpatruje Żarnowiec jako najpoważniejszą lokalizację.
Ale okazało się, że działka kryje swoje tajemnice. Jedna z nich wybuchła przedwczoraj - 40 hektarów działki kupił kilka miesięcy temu inny państwowy koncern energetyczny - gdańska Energa. - Kupiliśmy te grunty z myślą o budowie zapowiadanej już wcześniej elektrowni gazowej o mocy 800 MW wspólnie z irlandzką spółką ESB International - tłumaczy "Gazecie" rzeczniczka Energi Beata Ostrowska.
Sytuacja w Żarnowcu jest więc gruntownie zawikłana, bo już dziewięć lat temu inny kawałek działki kupiła spółka o nazwie Żarnowiecka Elektrownia Gazowa (ŻEG). Udziały miał w niej amerykański inwestor, który chciał postawić elektrownię gazową o mocy 250 MW. Nic z tego nie wyszło, ale spółka wciąż ma 36 hektarów gruntu.
Sprzedaż kolejnego kawałka gruntu Enerdze sprawia, że ziemi pod budowę elektrowni atomowej zostało znacznie mniej. - Jestem zdumiony decyzją zarządu Strefy - mówił w Radiu PiN prezes PGE Tomasz Zadroga. - Podjęłam rozmowy z PGE na temat kupna tej działki - tłumaczy Teresa Kamińska, prezes pomorskiej strefy. - Trwały one cały 2009 rok. PGE jednak się nie zdecydowała na zakup. Pod koniec lutego br. sprzedałam więc ją Enerdze, która jednak zobowiązała się do udostępnienia tego gruntu pod budowę elektrowni, jeśli pojawi się inwestor.
PGE tłumaczy, że nie mogła wcześniej kupić działki, bo resort gospodarki dopiero miesiąc temu podał ranking lokalizacji elektrowni jądrowych.
- Jeśli tylko PGE sprecyzuje swoje plany lokalizacyjne i zdecyduje się na Żarnowiec, nie będziemy stwarzać absolutnie żadnych przeszkód w wykorzystaniu tych gruntów w celu realizacji programu rozwoju energetyki atomowej - mówi Ostrowska.
PGE wybierze ostatecznie miejsce pod budowę elektrowni w przyszłym roku. Do tego czasu kawałek działki Energi musi więc stać pusty
Ale większy problem jest z kawałkiem ŻEG. Strefa chce go odkupić działkę. - Jestem w trakcie negocjacji, myślę, że zawrzemy ugodę w ciągu miesiąca, dwóch - mówi Kamińska. Ale jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem, to wzrosną szanse wielkopolskiego Klempicza, który w rankingu Ministerstwa Gospodarki znalazł się na drugim miejscu.
