Wczoraj URE wszczął wobec ZEORK, Enionu i RWE
Białystok postępowanie wyjaśniające, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy dołożyły one wszelkiej staranności, aby utrzymywać ciągłość dostaw energii. - Po dużych zimowych awariach wystąpiliśmy o wyjaśnienia do wszystkich 14 dystrybutorów energii elektrycznej w kraju. Zawsze tak robimy, nawet gdy zawali się jeden słup. Dzisiaj wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające wobec tych trzech przedsiębiorstw. Nie przesądza to, czy zostaną one ukarane i w jakiej wysokości, czy nie - mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.
W wielu miejscowościach kraju odbiorcy nie mieli prądu przez kilka tygodni. Od ciężkiej szadzi łamały się słupy, zrywały przewody, łamały się też gałęzie i drzewa, które uszkadzały sieć energetyczną. Energetycy tłumaczyli, że to siła wyższa i nie mogli przewidzieć awarii ani im zapobiec. URE podejrzewa jednak, że gdyby odpowiednio dbali o infrastrukturę, awarie nie osiągnęłyby tak dużej skali.
Od wszczęcia postępowania do ewentualnej kary jeszcze długa droga. - Takie postępowania są bardzo pracochłonne. Podobne, w przypadku warszawskiego RWE, zajęło ponad rok. Dotyczyło awarii w 2004 r., kiedy ponad 200 tys. osób w
Warszawie i okolicy zostało pozbawionych prądu. RWE się odwoływał, ale w końcu w ubiegłym roku zapłacił 7,6 mln zł kary - mówi Głośniewska.
ZEORK nie zajął jeszcze stanowiska w tej sprawie. - Najpierw z zastrzeżeniami URE musi się zapoznać zarząd. Jesteśmy gotowi na współpracę, jeśli URE zażyczy sobie dodatkowych wyjaśnień, zostaną złożone - mówi Anna Szcześniak, specjalistka ds. marketingu w ZEORK.
