- Do samego końca byłem przekonany, że zostaniemy częścią Allied Irish Banks. Decyzja o sprzedaży była dla mnie zaskoczeniem - przyznał Morawiecki. Chociaż od roku rynek huczał od plotek, że BZ WBK trafi pod młotek, Irlandczycy zawsze ucinali spekulacje, mówiąc, że polski bank to ich najcenniejszy biznes i nie zamierzają się go pozbywać. - Mówiąc wprost, irlandzki rząd naszego właściciela do tego zmusił - stwierdził Morawiecki. - Gdyby nadzór dał na zdobycie pieniędzy AIB dwa lata, nasz właściciel spokojnie by sobie z tym poradził bez konieczności sprzedawania polskiej części - uważa prezes.
Analitycy podkreślają, że BZ WBK najlepiej z całego polskiego sektora finansowego poradził sobie w kryzysie. Bank, który obsługuje 3 mln klientów, w tym 200 tys. firm, i ma ponad 500 oddziałów, w 2009 r. zarobił 886 mln zł, plasując się na trzecim miejscu, za potężnymi PKO BP i Pekao. Ale czy w czasie przygotowań do sprzedaży będzie rozwijał się równie szybko? Morawiecki rozwiewa wątpliwości: - Wszystkie zaplanowane projekty inwestycyjne będą realizowane. Dzisiaj postanowiliśmy zwiększyć liczbę placówek, które otworzymy w tym roku. Chcemy też zwiększyć zyski.
Podkreśla, że do AIB Corporate Finance i Morgan Stanley, które obsługują sprzedaż BZ WBK, już zgłasza się wielu chętnych - głównie duże grupy finansowe, których działalność w Polsce jest marginalna lub nie prowadzą jej wcale. Polskich banków wśród zainteresowanych na razie nie ma. - Dzisiaj rynek wycenia nas na blisko 15 mld zł. Powiedzmy szczerze: naszych konkurentów - z całym szacunkiem dla nich - nie stać, by nas przejąć - uważa prezes.
