Od wczoraj PKP SA wypowiedziała należącym do 16 samorządów wojewódzkich Przewozom Regionalnym umowę najmu około 700 kas biletowych i pomieszczeń biurowych w całej Polsce. Powód? - Przewozy są nam winne ponad 56 mln zł. A my nie jesteśmy ich sponsorem - mówił na czwartkowej konferencji Jacek Prześluga, członek zarządu PKP SA. Od wczoraj za użytkowanie pomieszczeń bez umowy Przewozy muszą płacić dziesięć razy wyższy czynsz. Takie sankcje przewidują umowy z 2001 i 2007 r. Dotąd czynsz wynosił 3 mln zł, teraz wzrośnie do 30 mln zł miesięcznie!
Przewozy Regionalne nie uznają długu względem PKP SA. Twierdzą, że to PKP jest im winne 110 mln zł za... przejazdy na gapę sprzed dziesięciu lat. PKP SA egzekwowało przez lata stare długi od gapowiczów, teraz Przewozy Regionalne domagają się zwrotu tych pieniędzy.
Tymczasem liczba czynnych kas biletowych na dworcach maleje w oczach. Zdaniem PKP SA od marca zeszłego roku Przewozy Regionalne zamknęły 276 kas. Obecnie jest więc 256 dworców kolejowych, na których... nie można kupić biletu na pociąg, np. w Sosnowcu, Tarnobrzegu czy Kaliszu. - Jakie funkcje ma spełniać dworzec, jeśli nie ma na nim kasy - pyta Jacek Prześluga. - Oczywiście możemy zrobić tam bibliotekę, areszt śledczy czy dom kultury - mówi.
- Spółka się restrukturyzuje. Rezygnujemy z kas przynoszących straty. Zamiast nich wprowadziliśmy terminale mobilne w każdym pociągu - mówi Piotr Olszewski, rzecznik PR.
Co dalej? - Nie będzie żadnych rozwiązań siłowych. Z powodu PKP SA żadna kasa nie zostanie zamknięta - zapewnia Prześluga. Ale dodaje, że w kwietniu kończą się umowy na dostawy wody czy prądu, a nowe nie będą zawierane. Pomieszczenia PKP SA używane przez Przewozy mogą zostać bez mediów.
- Nie możemy opuścić pomieszczeń kasowych. To by było złe dla pasażerów - mówi Olszewski.
Sporów jest więcej. Cały czas trwają rozmowy Przewozów Regionalnych z PKP Polskie Linie Kolejowe. Spółka pobiera od przewoźników opłaty za dostęp do torów, ale Przewozy zalegają z płatnościami.
PLK zagroziła wypowiedzeniem od 7 kwietnia umowy regulującej dostęp do torów. To by mogło oznaczać paraliż na torach. - Jesteśmy na dobrej drodze do porozumienia - zapewnia Olszewski.
Marszałkowie województw, którzy w tym tygodniu obradowali razem nad problemami Przewozów Regionalnych, są gotowi do ustalenia zasad spłaty zaległości spółki wobec firm PKP, ale nie pod groźbą ich unieruchomienia.
- Traktujemy groźby wymówienia kas oraz torowiska jako zupełnie absurdalny pomysł. Przewozy Regionalne są z punktu widzenia marszałków służbą publiczną. Zapewniają komunikację milionom ludzi, których nie można pozbawić możliwości np. dojazdu do
pracy - mówi Wojciech Jankowiak, marszałek województwa wielkopolskiego. - Oczekujemy wyrozumiałości i negocjacji zasad, na jakich PR mogłyby spłacać zadłużenie
- Groźbę odcięcia dostępu do torów czy odebranie nam kas traktuję jako strzał PKP we własną stopę. Jeśli będziemy musieli opuścić kasy, to nie wiem, kto inny będzie chętny, by wynająć te pomieszczenia. Lepiej dla PKP, aby dostawało jakieś pieniądze, nawet spóźnione - mówi Roman Ciepiela, wicemarszałek małopolski.
