Przedstawiciele wielu krajów coraz częściej i głośniej zwracają uwagę, że kurs chińskiego juana jest niedowartościowany. Wobec samego dolara juan mógłby być o 40 proc. droższy. Taka relacja cen walut daje chińskim eksporterom uprzywilejowaną pozycję, co nie podoba się Amerykanom.
Chiński rząd w piątek ustami wiceministra ds. handlu nie pozostawił złudzeń co do stanowiska Państwa Środka w sprawie kursu waluty. - Nie widzę powodów do krytyki. Kurs wymiany nie jest niedowartościowany. Poza tym w obliczu kryzysu gospodarczego musimy chronić swoich przedsiębiorców - stwierdził Chen.
Amerykańscy politycy zwracają uwagę, że przez niski kurs juana deficyt wymiany handlowej z Chinami sięgnął 227 mld dol. w 2009 r. To skłania
USA to uchwalenia prawa, które utrudniałoby handel z Chinami poprzez odpowiednie sankcje.
Chen odpiera taką politykę i twierdzi, że chiński rząd samodzielnie podejmie odpowiedzialną i niezależną decyzję dotyczącą kursu juana w zależności od sytuacji ekonomicznej i monetarnej kraju. - Bólu głowy nie wyleczy kuracja stóp - stwierdził Chen.
Również w piątek ogłoszono stanowisko Amerykańskiej Izby Handlowej w Chinach, w którym przedsiębiorcy zwracają uwagę na pogarszające się warunki prowadzenia biznesu.
Amerykańskie firmy narzekają, że coraz częściej trafiają na bariery i czują się dyskryminowane w dziedzinach, z którymi nie było do tej pory problemu. Chodzi głównie o wdrażanie amerykańskich technologii przemysłowych. Poza tym
Chiny stosują tzw. politykę rodzimych innowacji, co uniemożliwia zaistnienie amerykańskich firm i pomysłów w niektórych dziedzinach przemysłu.
Amerykańska Izba Handlowa reprezentuje 1,2 tys. firm obecnych w Chinach. W poprzednich raportach największym problemem dla firm było znalezienie odpowiedniej
kadry kierowniczej.
