Świat po raz pierwszy zobaczył iPada w styczniu, kiedy na prezentacji w San Francisco Steve Jobs obiecywał, że urządzenie to jest mieszanką smartfonu z laptopem. A właściwie to czymś pomiędzy nimi. Ma 9,7-calowy dotykowy ekran i obsługuje się go - podobnie jak
iPhone'a - wirtualną klawiaturą. Można na nim m.in. grać, przeglądać sieć, czytać książki, słuchać muzyki i oglądać filmy. Mogłoby się więc wydawać, że nic nowego. Edward C. Baig, dziennikarz "
USA Today" zauważa jednak, że nie jest ważne, co można zrobić z iPadem, ale w jaki sposób. Większy niż w iPhonie ekran znacznie ułatwia przeglądanie stron WWW i czytanie książek.
W AppStore (internetowym sklepie z programami na produkty firmy
Apple) jest już 150 tys. programów, które rozszerzają możliwości urządzenia. Aplikacje te były co prawda pisane z myślą o iPhonie i iPodzie, ale Steve Jobs obiecuje, że iPad też będzie je obsługiwał.
Zgodnie ze starą tradycją Apple zamierza dawkować swój produkt. Najpierw na półki amerykańskich sklepów trafią modele łączące się z otoczeniem za pomocą
Wi-Fi. Dopiero pod koniec kwietnia będą
tablety obsługujące dodatkowo sieć 3G.
Wstępne zamówienia na iPady można składać już od 12 marca. Ile od tego momentu Apple otrzymał zamówień, nie wiadomo, bo koncern nie podaje oficjalnych danych.
Dziennik "The Wall Street Journal" pisze o setkach tysięcy. Eksperci cytowani przez agencję AP spodziewają się, że pierwsza seria iPadów zniknie ze sklepów w ciągu kilku godzin, mimo że cena jest - jak zwykle w przypadku produktów Apple - wysoka. Najprostsza wersja iPada ma kosztować 499 dol., najbardziej skomplikowana - 829 dol. Ceny będą uzależnione nie tylko od obsługiwanych technologii, ale też od pojemności dysku twardego, która ma się wahać od 16 do 64 GB.
Same tablety nie są nowymi urządzeniami, ale żadnemu z nich nie udało się zdobyć rynku. Szum wokół iPada dodatkowo pogarsza sytuację dotychczasowych producentów. Na spadek liczby zamówień skarży się np. Wu Xiaolong, szef chińskiej firmy Shenzhen Great Loong Brother Industrial Co. Choć premiera jego tabletu o nazwie P88 odbyła się już w sierpniu 2008 r. i choć produkuje dziennie 3 tys. sztuk, to tablet ten nie zdołał się przebić. Produkt firmy Apple zaś zepchnął SGLBI jeszcze dalej w cień. - Mieliśmy już zamówienie od jednego z kanadyjskich uniwersytetów. Władze uczelni wycofały się jednak na rzecz iPada, mimo że nasze tablety są tańsze [kosztują 569 dol.] - żalił się Wu agencji AFP.