Biznes Ludzie Pieniądze

Śmieci ponadpartyjne - politycy wszystkich partii deklarują poparcie dla oddania śmieci gminom

Konrad Niklewicz, Artur Włodarski
03.04.2010 , aktualizacja: 02.04.2010 22:29
A A A Drukuj
Do końca maja rząd ma zakończyć prace nad założeniami do nowej ustawy oddającej śmieci wyłącznie gminom - dowiedziała się "Gazeta
Warszawska Praga - dzikie wysypisko kilkaset metrów od stadionu budowanego na Euro 2012.
Grażyna Jaworska
Warszawska Praga - dzikie wysypisko kilkaset metrów od stadionu budowanego na Euro 2012.
To właśnie ta ustawa ma wprowadzić "śmieciową rewolucję" - oddać władztwo nad śmieciami gminom. Ale jej skutki odczujemy najwcześniej w 2013 r.

O pomyśle nowego ministra środowiska, która o 180 stopni zmieni sytuację na rynku śmieci, pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Andrzej Kraszewski chce radykalnych zmian, bo obecny system gospodarowania śmieciami nie działa.

Dziś właścicielami odpadów są mieszkańcy oraz odbierające je firmy. Ci pierwsi chcą płacić jak najmniej, więc bywa, że pozbywają się śmieci w nie zawsze legalny sposób. Ci drudzy ponoszą wysokie koszty transportu (ich tereny zbierania śmieci się pokrywają) i traktują odpady posortowane jako zło konieczne - bo najmniej na nich zarabiają. Efekt? Po lasach i przy drogach wala się dużo bezpańskich śmieci, część jest nielegalnie spalana, a ogromna większość ląduje na wysypiskach.

Nowy system działałby sprawniej i taniej. Za odbiór śmieci odpowiadać ma gmina. Wywóz i zagospodarowanie odpadków byłyby finansowane z powszechnej i obowiązkowej "opłaty" śmieciowej, de facto - nowego gminnego podatku. Właściciel posesji płaciłby za tyle osób, ile ma zameldowanych. W nowym systemie to gmina, a nie mieszkańcy podpisuje umowę z firmą odbierającą odpady, wyłonioną w przetargu.



Przykład kilku gmin pokazuje, jak to działa w praktyce. 50-tysięczne Pszczyna (woj. śląskie) i Legionowo (tuż obok Warszawy) już są właścicielami odpadów, bo miały dość determinacji, by przeforsować to w kosztownych referendach.

Dziś ich mieszkańcy płacą mniej za wywóz odpadów komunalnych (w Pszczynie 6,20 zł, a w Legionowie 8,50 zł miesięcznie od osoby, w skali rodziny daje to ponad 10 zł oszczędności). W mieście i we wsiach zrobiło się czyściej. Wielokrotnie wzrosła ilość odpadów segregowanych (w Pszczynie aż 30-krotnie, bo za posortowane śmieci nie płaci się nic). I co najważniejsze - zniknęła pokusa pokątnego pozbywania się śmieci. Po zmianie systemu ilość odbieranych odpadów wzrosła o blisko 30 proc.

Obowiązkowa opłata śmieciowa finansowałaby też budowę lokalnych centrów segregacji lub spalarni śmieci. No i edukację. - Bo nam wciąż trzeba przypominać, że śmieci się segreguje, a nie pali nimi w piecu czy wyrzuca do lasu - zauważa Bogdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. IBnGR przebadał ostatnio rynek śmieci (zwłaszcza starego sprzętu RTV AGD) i potwierdza, że obecne rozwiązania rynkowe sobie nie radzą.

Legionowo i Pszczyna nie mają wątpliwości, że wprowadzenie śmieciowej rewolucji jest korzystne. - Stary system był debilny - mówi bez ogródek prezydent Legionowa Roman Smogorzewski. - Do zmiany przekonały nas trzy rzeczy. Zimą w całym Legionowie czuć było smród palonych śmieci. Po drugie, sterty śmieci zalegające w lasach. A po trzecie, śmieci domowe wypełniające uliczne kosze. To wszystko skończyło się jak nożem uciął, gdy wprowadziliśmy jednolitą opłatę.

- System, w którym to gmina zbiera śmieci dzięki pieniądzom z podatku, jest dużo bardziej skuteczny - ocenia Wyżnikiewicz.

Reforma śmieciowa ma szansę być pierwszą tej rangi, która w Sejmie i Senacie uzyska poparcie od lewa do prawa: koalicji PO-PSL, ale i całej opozycji. - Zgoda polityczna będzie na tyle szeroka, o ile nie stuprocentowa, że projekt ustawy zostanie zaakceptowany w ciągu trzech-pięciu tygodni - mówi "Gazecie" poseł PO Arkadiusz Litwiński, wiceprzewodniczący sejmowej komisji środowiska. - Jest szansa na ponadpartyjne porozumienie. Ta ustawa powinna przejść jak najszybciej - potwierdza Mirosława Masłowska, posłanka PiS, też zasiadająca w komisji środowiska.

Zmiany mogą jednak napotkać na opór firm śmieciowych. - Jedynym celem tej reformy jest utworzenie monopolu i przejęcie działalności przez gminne jednostki. I tylko o to w tym chodzi - przekonuje Witold Zińczuk ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.

- Ta zmiana uderzy w większość graczy na rynku, ale państwo ma prawo oczekiwać od nich nie tylko wysokich zysków, ale też zaangażowania w nowoczesną utylizację odpadów - przekonuje Litwiński.

Resort środowiska musi rozwiązać kilka problemów. Np. ustalić, jak zagwarantować konkurencję. Istnieje ryzyko, że gminy podpiszą wieloletnie kontrakty z kilkoma wybranymi firmami - i wówczas rynek zabetonuje się na lata.

Resort środowiska ma już kilka pomysłów: prócz określenia wymagań dla firm zajmujących się odpadami komunalnymi także podział gmin na rejony i rotacyjne organizowanie przetargów.

Ministerstwo Środowiska podkreśla, że zarówno gminy, jak i same firmy śmieciowe muszą mieć zapewnione vacatio legis, np. dwu-trzyletnie, by przygotować się do nowych obowiązków. Jeśli więc ustawę uda się przeprowadzić przez Sejm i Senat do końca roku - a na to liczy resort środowiska - to cała reforma zaczęłaby obowiązywać najwcześniej w 2013 r. W wariancie optymistycznym.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów