To kolejny etap prac nad wartą 300 mln euro inwestycją, której celem jest zwiększenie dostępu do internetu na obszarach zagrożonych tzw. wykluczeniem cyfrowym. Chodzi o województwa: lubelskie, podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie. Kilka dni temu przyjęto studium wykonalności projektu, które pokazuje m.in., jak wygląda infrastruktura internetowa, w jaki sposób sieć mieliby rozbudować operatorzy i jak samorządy miałyby ją finansować. Był to jeden z najważniejszych etapów realizacji sieci dla wschodniej Polski, ponieważ - jak pisała pod koniec stycznia "Gazeta" - studium miało półroczne opóźnienie, a jego brak oznaczał, że możemy stracić miliard złotych z Unii.
Jak ostrzegał wtedy Tomasz Kulisiewicz, analityk firmy doradczej Audytel, zagrożenie było istotne. - Po 2013 r. tak dużych środków na te cele nikt już na pewno nie zobaczy, i to w całej UE - mówił Kulisiewicz. Stracilibyśmy też szansę na skok cywilizacyjny. Dziś w regionach objętych projektem "Sieć szerokopasmowa Polski wschodniej" na szybki internet nie ma szans co trzecie gospodarstwo. Dzięki projektowi za cztery lata dostęp do sieci powinno już mieć do 90 proc. domów oraz wszystkie urzędy i instytucje.
Przyjęcie studium wykonalności umożliwiło rozpoczęcie w Komisji Europejskiej procedury notyfikacji. Jej celem jest uzyskanie pozytywnej opinii KE w sprawie udzielenia pomocy finansowej ze środków publicznych. Chodzi o sprawdzenie, czy pomoc nie będzie zaburzała konkurencji na rynku, a pieniądze publiczne nie przyczynią się do uzyskania uprzywilejowanej pozycji przez podmiot otrzymujący pomoc. Bez akceptacji Brukseli nie można rozpocząć budowy sieci. - Przedstawiciele Komisji Europejskiej wyrazili uznanie dla wagi i skali przedsięwzięcia. Pozytywnie odnieśli się też do zaprezentowanych założeń do projektu - przekonuje wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman. I dodaje: - Przedstawiciele Komisji zapewnili nas, że ze względu na wagę projektu jego notyfikacja będzie jednym z priorytetowych zadań.
