Biznes Ludzie Pieniądze

Nie rozumiem stanowiska Bratkowskiego

Witold Gadomski
06.04.2010 , aktualizacja: 08.04.2010 10:05
A A A Drukuj
Andrzej Bratkowski zagroził odejściem z Rady Polityki Pieniężnej. To pierwszy taki przypadek w historii. Z wydanego wczoraj oświadczenia można wywnioskować, że Bratkowski odejdzie, jeśli rząd zastosuje się do mojego komentarza z 3 kwietnia. Przyznam, że nie rozumiem tego stanowiska.
Witold Gadomski
Fot. Gazeta
Witold Gadomski


W komentarzu radziłem, by minister finansów dla świętego spokoju i po to, by utrzymać dobry wizerunek Polski, szybko i po cichu zażegnał spór o zysk NBP. Ten zysk ma zasilić kasę państwa. Rada Polityki Pieniężnej uważa, że wynosi on 8 mld zł, a zarząd NBP, że tylko 4 mld zł. Uważam, że niezależność banku centralnego i dobra z nim współpraca jest warta więcej niż 4 mld zł, o które toczy się spór.

Bratkowski, polemizując z moim komentarzem, twierdzi, że spór ten nie dotyczy rządu, a jedynie organów NBP - zarządu i Rady Polityki Pieniężnej. To prawda, że rząd nie komentuje obecnej fazy konfliktu, ale łatwo zgadnąć, czyją trzyma stronę. Żądając większych pieniędzy z NBP do budżetu, członkowie RPP, chcąc nie chcąc, stanęli w sporze po stronie rządu.

Głównym zadaniem RPP jest troska o stabilność pieniądza, o to, by inflacja pozostawała na niskim poziomie. Czy przekazanie przez NBP rządowi większych pieniędzy sprzyja niskiej inflacji? Oczywiście nie. W najlepszym wypadku można dowodzić, że nie podniesie inflacji, choć nie jest to wcale pewne.

Bratkowski, podobnie jak kilku innych członków RPP, uchodził w oczach komentatorów ekonomicznych za "jastrzębi" - ekonomistów, którzy są wyjątkowo wrażliwi na zagrożenie inflacyjne i domagają się, by bank centralny prowadził bardzo "konserwatywną", czyli ostrożną politykę. Elementem takiej polityki jest utrzymywanie wystarczająco dużych rezerw, by pokryć nimi straty, jakie mogą wynikać z niespodziewanej zmiany sytuacji gospodarczej. Nie rozumiem, dlaczego teraz Andrzej Bratkowski grozi dymisją, jeśli NBP nie odłoży wyższych rezerw, które zabezpieczyłyby bank przed stratami spowodowanymi nadmiernym umocnieniem złotego. Być może te rezerwy są wystarczające - to sprawa raczej intuicji niż ścisłych wyliczeń - ale od "jastrzębia" oczekiwałbym, że będzie się martwił, że są za małe niż za duże.

W swym oświadczeniu Andrzej Bratkowski stwierdza, że "zasady wyliczania wyżej wspomnianej rezerwy ustala Rada Polityki Pieniężnej. Zarząd NBP nie ma żadnych kompetencji w tej sprawie". Czy chodzi więc o ambicje - kto jest ważniejszy, zarząd banku czy RPP? Andrzej Bratkowski był przed kilku laty bardzo dobrym wiceprezesem NBP. Ciekaw jestem, czy wówczas również uważał, że warto ograniczać kompetencje zarządu banku, a zwiększać Rady Polityki Pieniężnej?

Po to na członków RPP wybieramy wybitnych ekonomistów i płacimy im całkiem przyzwoicie, by kompetencyjne spory załatwiali dyskretnie i skutecznie i nie angażowali w nie opinii publicznej, która coraz mniej z tego rozumie. Chyba że w tym sporze jest drugie dno. Jeżeli tak, to proszę je ujawnić, a nie straszyć dymisją.

Oświadczenie Andrzeja Bratkowskiego opublikowane przez PAP

W nawiązaniu do komentarza Pana Redaktora Witolda Gadomskiego opublikowanego w dniu 3 kwietnia w "Gazecie Wyborczej", w którym autor apeluje, by w imię zapewnienia niezależności NBP i dobrej z nim współpracy rząd zaakceptował stanowisko Zarządu NBP w kwestii sposobu wyliczania rezerwy na ryzyko zmian kursu złotego do walut obcych, składam następujące oświadczenie.

Komentarz W. Gadomskiego: Ile jest warta niezależność NBP?

Spór o sposób wyliczania rezerwy na ryzyko zmiany kursu złotego do walut obcych nie jest sporem między rządem i NBP, lecz sporem między Radą Polityki Pieniężnej a Zarządem NBP. Zasady wyliczania wyżej wspomnianej rezerwy ustala, zgodnie z ustawą o NBP, Rada Polityki Pieniężnej. Zarząd nie ma żadnych kompetencji w tej sprawie.

Regulacja prawna ustanowiona przez Radę Polityki Pieniężnej obowiązuje tak długo, jak długo Trybunał Konstytucyjny nie orzekłby, że jest sprzeczna z aktami prawa wyższego rzędu. Do tego czasu Zarząd NBP - niezależnie od opinii, jaką ma na temat domniemanych usterek prawnych uchwały RPP - ma obowiązek tę uchwałę wykonywać. Ewentualna zgoda rządu na wyliczenie rezerwy na ryzyko kursowe w sposób preferowany przez Zarząd NBP byłaby zgodą na naruszenie prawa i złamanie niezależności konstytucyjnego organu Narodowego Banku Polskiego, jakim jest Rada Polityki Pieniężnej.

Oświadczam, że jeśli rząd wyrazi taką zgodę, nie pozostanie mi nic innego, jak złożyć rezygnację ze stanowiska członka Rady Polityki Pieniężnej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy