Dla swojego kierownictwa Ministerstwo Skarbu chce wynająć na cztery lata sześć limuzyn wyprodukowanych w tym roku i polakierowanych czarnym, metalizowanym lakierem. Mają być napędzane silnikiem o "pojemności min. 1750 cm sześc. i mocy min. 160 KM zasilanych etyliną" - informuje resort skarbu w zamówieniu publicznym z 31 marca.
Ale etyliny - benzyny z trującym związkiem ołowiu - od lat nie ma w Polsce. Dziś na stacjach sprzedaje się tylko benzynę bezołowiową, bo tylko takie paliwo mogą tankować nowe auta benzynowe rejestrowane w UE od 1993 r. - Chyba ktoś chciał zaznaczyć, że nie chce silnika Diesla. Bo trudno sobie wyobrazić tak wyrafinowane zamówienie na nowy
samochód z silnikiem na paliwo, które wyszło z użycia - ironizuje Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Co ciekawe, warunki
przetargu zatwierdził dyrektor generalny resortu Grzegorz Borowiec, który zasiada w radzie nadzorczej PKN Orlen, naszego głównego producenta paliw.
Czy ministerstwo będzie musiało unieważnić przetarg? - Zamawiający może skorygować błąd - mówi rzeczniczka Urzędu Zamówień Publicznych Anita Wichniak-Olczak.
Nie tylko silniki na etylinę budzą wątpliwości w przetargu, który Ministerstwo Skarbu określa jako rewolucję w administracji publicznej. Resort uznał, że zamiast kupować nowe auta, taniej je wynająć - jak robią prywatne firmy.
Ale w przetargu organizowanym pod hasłem oszczędności słowem nie wspomina się o dostawie aut, które będą spalać mało paliwa, choć rachunki na stacjach benzynowych resort będzie pokrywać z własnej kieszeni.
Wyjątkowo precyzyjnie określono za to rozmiary aut i ich wyposażenie. Samochody dla ministra Aleksandra Grada i jego zastępców mają mieć minimum 4830 mm długości i minimum 1815 mm szerokości (jak podkreślono - "bez lusterek") oraz wielki bagażnik o pojemności co najmniej 500 l (bez składania tylnej kanapy). Muszą być wyposażone w co najmniej osiem poduszek powietrznych, radioodtwarzacz CD sterowany z kierownicy, dwustrefową automatyczną klimatyzację, alufelgi o średnicy minimum 16 cali, a także w reflektory ksenonowe.
Najbardziej premiowana będzie cena. - To warunek przy zakupie aut. W przypadku wynajmu podstawowym kryterium powinien być koszt usługi obejmujący kwestię wynajmu auta, jego serwisowania (w tym wymiany opon letnich na zimowe i na odwrót), koszt ewentualnego zapewnienia auta zastępczego na czas serwisu lub naprawy, a także wartości auta po okresie wynajmu, bo to także wpływa na wysokość miesięcznych rat. Im wyższa jest wartość, tym niższe koszty - podkreśla ekspert rynku samochodowego Wojciech Drzewiecki z firmy Samar, która doradza państwowym spółkom w przygotowaniu obiektywnych kryteriów
przetargów.
Z reguły wolniej na wartości tracą auta z silnikami Diesla, które też palą mniej niż benzynowe. Ale diesle resort wyeliminował z przetargu.
Dodatkowe punkty zyska firma, które zaoferuje jak najwięcej aut różnych marek. - To dziwny warunek, bo może wyeliminować dostawcę, którego oferta obejmuje tylko jedną markę, ale jest najlepsza pod względem kosztów wynajmu i bieżącej eksploatacji - uważa Drzewiecki.
Nie rozumie, dlaczego resort skarbu dla delegatur wymaga aut z pięciobiegową skrzynią, a w limuzynach VIP-ów przekładnia może mieć sześć biegów. Drzewiecki wskazał nam jeszcze kilka innych warunków w przetargu Ministerstwa Skarbu, które mogą wywindować koszty wynajmu, są nie do zrealizowania albo zbyteczne (np. wymóg wyposażenia nowego auta z homologacją w apteczkę, trójkąt bezpieczeństwa i gaśnicę - które są wymagane w ramach homologacji).
Rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Maciej Wewiór poinformował nas, że resort od dwóch lat "rozpoznawał rynek" wynajmu aut i na tej podstawie przygotował przetarg.
